PRZYKAZANIE SZÓSTE
NIE CUDZOŁÓŻ!
60.
PRZYKAZANIE SZÓSTE
PRZYKAZANIE PIĄTE
PRZYKAZANIE TRZECIE
PAMIĘTAJ, ŻEBYŚ DZIEŃ ŚWIĘTY ŚWIĘCIŁ!
57.
Któż stara się naprawdę wczuć w którekolwiek z Przykazań?
Przerażenie powinno, ba, musi ogarnąć każdego poważnie traktującego sprawy duchowe, kiedy widzi, jak dorośli oraz dzieci lekkomyślnie traktują Przykazania swojego Boga.
Są one wprawdzie wprowadzane do programów nauczania w szkołach, lecz bardzo powierzchownie. Ziemski człowiek jest zadowolony z siebie, jeżeli opanował je do tego stopnia, że nie grozi jemu kompromitacja, gdy ktoś zapyta o dosłowne brzmienie któregokolwiek z nich. Kiedy później opuści szkołę i wejdzie w prawdziwe życie, zapomina wkrótce, jak brzmiały, a tym samym także ich sensu. To jest najlepszym dowodem na to, że w rzeczywistości w ogóle nie interesowało go, czego żąda od niego jego Pan i Bóg.
On wszakże niczego nie żąda, lecz daje z Miłością wszystkim ludziom to, czego najbardziej potrzebują. W Świetle obserwowano, jak bardzo ludzie zbłądzili. Dlatego im Bóg, jako wychowawca, wskazał dokładnie drogę, która prowadzi ich prosto do wiecznego bytu w światłym królestwie ducha, a więc do ich szczęścia. Jeżeli ziemscy ludzie nie starają się jej trzymać, to musi ich to doprowadzić do nieszczęścia i zatracenia!
Właśnie, dlatego właściwie nie powinno się mówić o Przykazaniach. Są to raczej w dobrych intencjach podawane rady wskazujące właściwą drogę poprzez materię, drogę, którą ludzkie duchy same życzyły sobie poznać.
Ale nawet owa tak piękna idea na ziemskiego człowieka nie działa! Za głęboko dosłownie się wplątał w swój własny tok myśli i nie chce dalej widzieć ani słyszeć niczego oprócz poglądów, które sam sobie wytworzył na podstawie swych nikłych ziemskich wiadomości.
Nie czuje, jak materia unosi go stale coraz dalej i dalej aż do granicy, gdzie zaistnieje dla niego ostateczne albo – albo. To jest decyzja, która obecnie zadecyduje o całym jego bycie. Zgodnie z tą decyzją musi podążać aż do końca drogą, którą w ten sposób wybrał nie mogąc przy tym znowu z niej zawrócić, chociaż w końcu osiągnie poznanie. Potem owo późne poznanie przyczyni się tylko do wzmożenia jego męki.
Właśnie, aby w tym wypadku pomógł i umożliwił człowiekowi, pomimo jego zbłądzenia, uzyskać nadchodzące jeszcze w odpowiednią porę poznanie, dał Bóg ludziom Trzecie Przykazanie, radę, aby święcili dzień święty!
Poprzez dotrzymywanie tego Przykazania powstałoby w każdym człowieku po pewnym czasie stopniowe pragnienie dążenia do Światła. Razem z tym pragnieniem pojawiłaby się w końcu także droga, która prowadziłaby go wzwyż, w stronę realizacji jego marzeń, które nieustannym wzmacnianiem zmieniają się w modlitwę. Potem człowiek jawiłby się całkiem inaczej! Przesiąknięty duchem oraz dojrzały na miarę tego Królestwa Tysiącletniego, które obecnie jest na ziemi.
To wy, więc słuchajcie i postępujcie tak, aby wypełnianie Przykazań przygotowało wam drogę!
Święć dzień święty! Ty! Całkiem jasno owe słowa mówią, że ty powinieneś sam ów dzień uświęcać, że musisz uczynić go dla siebie uświęconym!
Tak, więc dzień święty, to odświętne godziny, kiedy odpoczywasz po pracy, która wynika z twej ziemskiej drogi. Odświętnych godzin dnia odpoczynku jednak nie uświęcasz dbając przy tym tylko o swoje ciało. Również tak nie czynisz szukając zabawy i odpoczynku podczas tańca lub picia.
Spędzanie czasu świątecznego ma prowadzić cię do spokojnego skupienia swych myśli i uczuć na dotychczasowym życiu, a przede wszystkim zawsze na minionych dniach ostatniego tygodnia. Masz pouczyć się z owych doświadczeń i wyciągnąć z tego wnioski w celu uniknięcia błędów w przyszłości. Sześć dni to okres, który można z łatwością przejrzeć. Co trwa dłużej, łatwo może popaść w zapomnienie.
W taki oto sposób twoje odczuwanie powoli bezwarunkowo podąży wzwyż, a ty staniesz się poszukiwaczem Prawdy. Jeżeli jesteś nim rzeczywiście, to zostaje ci wskazana droga. Idąc nową, nieznaną drogą po ziemi, spoglądasz pod nogi, rozglądasz się oraz badasz i tak samo masz postępować na drogach ducha, które otwierają się przed tobą i które są dla ciebie nowe. Powinieneś iść krok za krokiem, aby zawsze zachować twardy grunt pod stopami. Nie wolno ci czynić wielkich skoków, ponieważ niebezpieczeństwo upadku jest wtedy większe.
Poprzez takie właśnie myślenie i czucie w godzinach świętowania nie tylko niczego nie stracisz, lecz wręcz na odwrót, bardzo dużo zyskasz!
Odwiedzinami kościoła nikt nie uświęci świątecznych godzin, jeżeli nie chce potem w trakcie odpoczynku myśleć o tym, co tam usłyszał, aby we właściwy sposób przyjąć to w swoje wnętrze i według tego żyć. Ksiądz nie może uświęcić twego dnia, jeżeli ty nie uczynisz tego sam z siebie. Zawsze rozważaj czy prawdziwy sens Słowa Bożego jest całkiem zgodny z twym poczynaniem. W ten sposób dzień święty uświęcisz, ponieważ czyniąc w spokoju rachunek sumienia napełnisz go tymi wartościami, dla których został ustanowiony.
Każdy dzień spędzony w ten sposób staje się na twej drodze kamieniem milowym, który dniom twej gęstomaterialnej wędrówki da w zwrotnym działaniu również tę wartość, jaką powinny mieć dla dojrzewania twego ducha. Nie przeżyłeś ich wtedy na darmo i postępujesz nieustannie naprzód.
Święcić nie znaczy zmarnować. Jeśli tego nie zrobisz, to zmarnujesz swój czas, który otrzymałeś, aby dojrzeć. Po obrocie światów, który was obecnie otacza swymi promieniami, dano już tylko mało czasu, abyście dogonili to, co zaniedbaliście, jeżeli włożycie w to całą siłę, która wam pozostała.
Przeto święćcie dzień święty! W domu lub jeszcze lepiej na łonie przyrody, która dopomaga wam stać się czujnym w myśleniu i odczuwaniu! Spełniajcie w ten sposób Przykazanie Pana dla waszej korzyści!
PRZYKAZANIE DRUGIE
56.
Imię budzi oraz wywołuje w człowieku pojęcie! Kto imię zniesławia i waży się pozbawić je wartości, ten pozbawia wartości także pojęcie! Zawsze o tym pamiętajcie!
Na owo jasne Przykazanie Pana zwraca się ze wszystkich Dziesięciu Przykazań najmniej uwagi, a tym samym jest także najczęściej przekraczane! Zaniedbuje się je na tysiące różnych sposobów. Nawet, jeżeli człowiek uważa, że wiele z tych przekroczeń jest całkowicie niewinnych, że to tylko lekkie przejęzyczenia, to mimo wszystko jest to przekroczenie owego wyraźnie danego Przykazania!
Właśnie owe tysiąckrotne rzekomo niewinne przekroczenia Drugiego Przykazania lekceważą Święte Imię Boga, a tym samym także zawsze ściśle związane z imieniem pojęcie Boga. Owe uchybienia pozbawiają Boga Świętości w oczach ludzi dorosłych, a nawet dzieci. Kalają Jego nietykalność pozwalając Jego Imieniu spowszednieć i strącić je do potocznych wyrażeń!
Ziemscy ludzie przy tym bezwstydnie posuwają się aż do granic śmieszności. Nie chcę tutaj przytaczać żadnego z tych powiedzeń, bowiem Imię Boga jest zbyt wzniosłe i Święte, aby tak czynić! Wystarczy, że każdy człowiek sam, chociaż przez jeden dzień, będzie zwracał na to uwagę, a przerazi go fakt tak częstego przekraczania Drugiego Przykazania przez ziemskich ludzi obojga płci, przez dorosłych i młodzież włącznie z dziećmi nie bardzo potrafiącymi jeszcze utworzyć poprawnego zdania. Przecież jak gadali starzy, tak młodzież gwarzy!
Z tego powodu właśnie lekceważenie Boga jest pierwszą rzeczą, której młodzież uczy się poprzez tylko na pozór niewinne przekraczanie Bożego prawa!
Lecz jeżeli chodzi o skutki tych poczynań, to są one najgorsze ze wszystkich! Takie postępowanie rozpowszechniło się, jak zaraza pomiędzy wszystkimi ziemskimi ludźmi. Można na nie natrafić nie tylko wśród chrześcijan, ale także wśród wyznawców Mahometa, Jehowy czy Buddy. Wszędzie słychać ciągle to samo aż do przesytu!
Czym może być wtedy jeszcze dla człowieka Imię »BÓG«! Jest pozbawione wartości, ziemscy ludzie cenią Go sobie mniej, niż byle grosz! Jego wartość jest wśród ziemskich ludzi mniejsza od wartości znoszonej odzieży. A ów ziemski człowiek, który chce podawać się za niebywale mądrego, uważa to wszystko za nieszkodliwe i grzeszy w ten sposób częściej niż sto razy na dzień!
Gdzież podział się rozsądek! Gdzie miejsce na odrobinę uczucia? Także wy jesteście pod tym względem całkiem obojętni i spokojnie słuchacie, kiedy najświętsze z pojęć jest wdeptywane w ten sposób w błoto powszedniości!
Lecz nie łudźcie się! W zaświatach konto win każdego, kto Przykazanie to przekracza, zostaje bezlitośnie obciążone! I nie tak łatwo te winy odpokutować, złe następstwa bowiem są dalekosiężne i muszą się mścić aż do trzeciego, czwartego pokolenia, póki nie znajdzie się w tym ciągu człowiek, który osiągnie oświecenie i przerwie to złe poczynanie.
Dlatego starajcie się w otoczeniu, które dobrze znacie, ten szkodliwy nawyk zwalczać. Przede wszystkim jednak przy pomocy wszelkiej tkwiącej jeszcze w was energii przerwijcie najpierw swoje karmiczne powiązania, aby wasze konto win nie powiększało się nadal. Nie wierzcie w łatwe odpokutowanie swych czynów nawet wtedy, jeżeli w trakcie popełniania nie myśleliście nic złego. Wina jest i tak taka sama! A grzech przeciwko Przykazaniu musi pozostać grzechem! Przykazanie to było wam przecież dobrze znane.
Jeżeli nie staraliście się dostatecznie pojąć jego zasięgu, to jest to wasza wina! Dlatego też owa wina nie zostanie wam wcale złagodzona. Usłuchajcie i postępujcie tak, abyście jeszcze tu, na ziemi, zdołali wiele naprawić!
W przeciwnym wypadku po odejściu na tamten świat czekać na was będzie przerażające trzęsawisko, które stanie się przeszkodą na drodze do wzlotu.
Nie tylko poszczególni ziemscy ludzie, lecz także urzędy naruszały przez wieki owo Przykazanie, żądając od ludzi przysięgi, aby potem zmuszać ich do jej naruszania, grożąc wszelkimi świeckimi karami w razie nieusłuchania nakazu. Kara na tamtym świecie jest jednak o wiele surowsza i spadnie na wszystkich tych, którzy przysięgi żądali, a nie na tych, którzy przysięgali pod przymusem. Nie raz wyraźnie powiedziałem:
»Wasza mowa ma być »Tak« lub »Nie«; bowiem wszystko, co ponad to, pochodzi od złego!«
A urzędy posiadały przecież moc, aby słowom »Tak« i »Nie« nadać decydujące znaczenie w ten sposób, by okłamywanie sądu karać tak samo, jak krzywoprzysięstwo! W ten sposób mogły podnieść znaczenie owych słów przed sądem na taki poziom, aby móc ogłosić wyrok. Dlatego zmuszanie ludzi gwałtem do łamania Przykazania Bożego nie było konieczne!
Jeszcze gorzej poczynały sobie Kościoły oraz ich przedstawiciele. Powołując się na Boga poddawały bliźnich najgorszym torturom, a jeśli ci owe tortury przeżyli, to palono ich na stosie – oczywiście przy ponownym powoływaniu się na Imię Boże!
Ogólnie znany i swym okrucieństwem wsławiony rzymski cesarz Neron nie był podczas męczenia chrześcijan tak złym i pożałowania godnym, jak wiele Kościołów ze swym strasznym rejestrem grzechów przeciwko prawom Bożym! Przede wszystkim nie mordował i nie męczył ludzi na taką skalę, i co ważniejsze, nie powoływał się przy tym obłudnie na Boga, co musi być uważane za jedno z największych bluźnierstw przeciwko Bogu, na jakie ziemskiego człowieka stać!
Cóż z tego, że te same Kościoły potępiają dzisiaj to, co wtedy, niestety, przez długi czas czyniły. Przecież nie przestały tak czynić z własnej woli!
Nawet dzisiaj postępuje się pod tym względem prawie tak samo. Wzajemne przejawy wrogości są tylko bardziej tłumione i wszystko przebiega w inny, bardziej nowoczesny sposób. Również w tym wypadku zmieniła się tylko forma, żywe sedno sprawy pozostało takie same! A tylko owo sedno, które ziemski człowiek tak chętnie ukrywa, jest rozliczane przed sądem Bożym! Nigdy zaś forma zewnętrzna.
Ta dzisiejsza, pozornie tylko nieszkodliwa forma, zrodziła się tak, jak kiedyś z tej samej niezmiernej duchowej pychy przedstawicieli wszystkich Kościołów. A gdzie nie ma godnej potępienia pychy, tam jej miejsce zajmuje puste zarozumialstwo, które opiera się na świeckiej mocy Kościołów. Te przywary budzą dosyć często niestosowną wrogość, co więcej, wrogość połączoną z wyrachowaniem, które ma na celu poszerzenie wpływów lub, co gorsza, włączanie się w wielką politykę.
A wszystko to dzieje się z Imieniem »BÓG« na ustach! Więc jeszcze raz zawołam: »Uczyniliście poprzez wasze czyny podłymi przybytkami domy Mojego Ojca, mające wam być ostoją! Sługami Słowa Bożego się zwiecie, a staliście się sługami waszej własnej pychy!«
Każdy katolik uważa, że jest o wiele lepszy przed Bogiem niż protestant, mimo że nie ma po temu powodów. Każdy protestant znowu uważa się za mądrzejszego, bardziej postępowego, a tym samym bliższego swemu Bogu niż katolik. A wszyscy oni twierdzą, że są zwolennikami Moimi Chrystusa, i że postępują zgodnie z Moim Słowem.
Naiwne są obie strony. Opierają się na czymś, co przed Wolą Bożą wcale nie ma znaczenia! Właśnie ci wszyscy grzeszą o wiele bardziej przeciwko Drugiemu Przykazaniu niż zwolennicy innych religii; albowiem używają Imienia Boga nadaremno nie tylko w słowach, lecz także poprzez czyny, poprzez swój sposób życia, a nawet podczas swych tak zwanych nabożeństw!
Dają możliwość każdemu, kto myśli i jest bacznym obserwatorem, tylko odstraszający przykład formy bez treści oraz pustego myślenia. Właśnie swoją bezgraniczną pychą, z którą chcą wmówić sobie i otoczeniu, że jako pierwsi, przed innowiercami, posiadają już miejsce w niebie, hańbią najdotkliwiej pojęcie Boga!
Zewnętrzna forma obrzędów liturgicznych, chrzest i wiele innych…. To nic nie znaczy! Tylko duch człowieka stanął przed sądem! To sobie zapamiętajcie, wy, ogarnięci własną pychą! Właśnie o takich już obwieszczono, że w dzień sądu pomaszerują dumni z siebie, z chorągwiami, w paradnej szacie, aby radośnie przyjąć swoją nagrodę. Nie osiągną jednak nigdy królestwa ducha, stopni tronu Bożego, ponieważ zanim tam dotrą, otrzymają nagrodę, na jaką zasługują. Lodowate tchnienie zmiecie ich jak bezwartościowe plewy nieposiadające żadnej wartości. Albowiem brak im czystej pokory w ich wnętrzach oraz prawdziwej miłości do bliźniego swego!
W taki oto najgorszy sposób używają Imienia »BÓG« nadaremno najjaskrawiej naruszając Drugie Przykazanie!
Wszyscy tacy służą Lucyferowi, a nie Bogu, gardząc tak wszystkimi Przykazaniami Bożymi! Od Pierwszego do Ostatniego! Przede wszystkim jednak Drugim, którego przekraczanie w ten właśnie sposób jest najgorszym oczernianiem pojęcia Boga w tym Imieniu!
Strzeżcie się w dalszym ciągu lekkomyślnego omijania tego Przykazania! Zwracajcie wreszcie uwagę na siebie i swoje otoczenie! Pamiętajcie, że dokładne dotrzymywanie Dziewięciu Przykazań, a nieprzestrzeganie Jednego i tak was w końcu zgubi!
Jeżeli Bóg daje Przykazanie, jest to dowodem tego, że nie może być ono traktowane lekceważąco i że niezbędne jest jego dotrzymywanie. W przeciwnym wypadku nie byłoby wam nigdy dane!
Nie ważcie się modlić, gdy nie jesteście zdolni współbrzmieć całym duchem ze słowami i strzeżcie się, abyście nie stali przed swym Bogiem, niczym bezmyślne gaduły. Wtedy bylibyście winni nadużywania Imienia Boga!
Zanim Boga o coś poprosicie, zastanówcie się dokładnie, czy to konieczne! Nie wplątujcie się w modlitwy, których formalność i automatyczne odmawianie w określony czas stało się złym nawykiem we wszystkich religijnych praktykach. To już nie jest braniem Imienia Bożego nadaremno, lecz bluźnierstwo wymierzone w Imię Boga!
W radości czy smutku o wiele bardziej wartościowe jest gorące uczucie pozbawione słów, choćby miało trwać ułamek sekundy, niż tysiąc odmówionych modlitw. Albowiem takie właśnie uczucie jest wtedy zawsze szczere, nie jest obłudą! Dlatego też nigdy nie jest nadużyciem pojęcia Bóg.
Uświęcona to chwila, kiedy ludzki duch pragnie z dziękczynieniem lub prośbą paść przed stopniami tronu Bożego! Nigdy przy tym nie może dochodzić do odklepywania modlitwy z przyzwyczajenia. Dotyczy to także sług Kościoła!
Ziemski człowiek, który potrafi używać Imienia Bożego przy wszystkich, nawet najmniej prawdopodobnych okazjach, nigdy nawet nie przypuszczał, co oznacza pojęcie Bóg. Będąc ludzkim duchem musi umieć wyczuć w sobie przeczucie Boga. Choćby miało tak się stać tylko raz w jego ziemskim życiu. Lecz ta jedna chwila wystarczyłaby sama w sobie do tego, aby całkiem zniechęcić go do lekkomyślnego przekraczania Drugiego Przykazania. Będzie czuł wtedy na zawsze potrzebę wysławiania Imienia »BÓG« tylko wtedy, gdy całe jego wnętrze będzie najbardziej czyste!
Kto nie ma tej potrzeby, ten nie jest w najmniejszym stopniu wart słowa Bożego ani tym bardziej wejścia do Jego Królestwa czy radowania się z Jego uszczęśliwiającej bliskości. Z tego powodu zabrania się również wytwarzania obrazu Boga Ojca w oparciu o ludzką wyobraźnię. Każda taka próba musi prowadzić tylko do żałosnego pomniejszenia wartości, ponieważ ani ludzki duch, ani ludzka ręka nie są zdolne odtworzyć wizji choćby tylko najmniejszej części rzeczywistości i uchwycić ją na świecki sposób w obrazie! Nawet dzieło największego artysty byłoby w swej wymowie równoznaczne z poniżeniem. Tylko oko przejawia swym niewymownym promieniowaniem wszystko!
Tak wzniosłą jest dla was owa niepojęta wielkość, którą ogarniacie słowem »BÓG«! Wielkość, której w swojej lekkomyślnej zuchwałości macie odwagę często używać niczym pustego, bezmyślnego zwrotu! Z waszych czynów już się rozliczacie!