Archiwum dla luty, 2009

PRZYKAZANIE SZÓSTE; NIE CUDZOŁÓŻ!

Przykazanie SzóstePRZYKAZANIE SZÓSTE

NIE CUDZOŁÓŻ!

60.

 

Już sam fakt istnienia jeszcze jednego Przykazania, które brzmi: »Nie pożądaj niewiasty bliźniego swego!« świadczy o tym, jak mało wspólnego ma Szóste Przykazane z tym, co na ten temat ma ziemskie prawo.

»Nie cudzołóż!« lub »Nie bądź wszeteczny« znaczy tyle samo, co »Nie łam pokoju małżeńskiego!« Poprzez pokój rozumiana jest naturalnie również harmonia. To równocześnie jest warunkiem mówiącym jakim powinno w ogóle małżeństwo być; tam, gdzie nie ma czego niszczyć lub naruszać, nie obowiązuje nawet to Przykazanie, które nie kieruje się ziemskimi poglądami i ustanowieniami, lecz Bożą Wolą.

O małżeństwie można mówić więc tylko tam, gdzie harmonia i pokój panują jako coś oczywistego. Tam jeden nieustannie stara się żyć tylko dla drugiego i postępować tak, aby drugi się cieszył. Jednostronność i tak bardzo sprowadzająca na złą drogę przygniatająca nuda są przy tym z góry całkowicie i na zawsze wykluczone w taki sam sposób, jak niebezpieczna tęsknota do rozrywki lub fałszywe poczucie niezrozumienia! To środki działające morderczo na każde szczęście!

Właśnie owe zła nie mogą wcale mieć miejsca w prawdziwym małżeństwie, w którym naprawdę jedno żyje dla drugiego, ponieważ dążenie do bycia niezrozumianym, czy też tęsknota do rozrywki są tylko skutkami oczywistego samolubstwa, które stara się żyć tylko dla siebie, a nigdy dla drugiego!

W wypadku prawdziwej duchowej miłości jest jednak radosne wzajemne oddanie siebie samego czymś całkiem oczywistym, a tym samym jest także w wyniku działania zwrotnego okłamywanie drugiej osoby całkiem wykluczone. Warunkiem jest jednak to, że nie ma zbyt wielkiej różnicy wykształcenia w wypadku tych, którzy się łączą!

To warunek, którego we wszechświecie żąda prawo przyciągania jednorodnego, prawo, które musi być dotrzymane, jeżeli pełnia szczęścia ma być całkowita.

Gdzie jednak nie można odnaleźć pokoju ani harmonii, tam małżeństwo nie zasługuje na to, aby było nazywane małżeństwem, ponieważ nim potem już nie jest. Jest tylko świecką wspólnotą, która jako taka nie ma przed Bogiem wartości i dlatego nie może także przynieść błogosławieństwa w tym sensie, w jakim by tego oczekiwać od małżeństwa prawdziwego.

W wypadku Szóstego Przykazania jest więc prawdziwe małżeństwo według Woli Bożej założeniem. Inne małżeństwo nie znajduje się pod ochroną. Biada jednak temu, kto ma odwagę w jakikolwiek sposób naruszać małżeństwo prawdziwe! Albowiem sukces, osiągnięty z jego punktu widzenia w ten sposób tu, na ziemi, czeka na niego subtelnomaterialnie w całkiem innej formie! Pełen przerażenia chciałby przed nim uciec w momencie, kiedy musi po ziemskiej śmierci wejść w obszar, gdzie czekają go skutki jego czynów.

Do naruszenia małżeństwa w najszerszym tego słowa znaczeniu dochodzi już nawet tam, gdzie przebiega próba rozłączenia dwu naprawdę duchowo się kochających, co bardzo często czynią rodzice, kiedy ta lub owa świecka okoliczność nie przebiega w tym wypadku według ich życzeń!

I biada także kobiecie, biada mężczyźnie i to bez względu na to czy są młodzi, czy starzy, którzy z zawiści lub dla zabawy świadomie wnoszą nieład lub wręcz powodują kłótnie takiej pary!

Czysta miłość między dwojgiem ludzi powinna być dla każdego uświęcona, powinna w nim budzić szacunek i powagę, a nie żądzę! Albowiem miłość jest pod ochroną Bożej Woli!

Jeżeli budzi się taka nieczysta żądza, niechaj człowiek odwróci się i spojrzy jasnym wzrokiem w stronę tych, którzy do tej pory do nikogo nie dołączyli.

Jeżeli szuka wytrwale i cierpliwie, to z pewnością znajdzie człowieka, który pasuje do niego w sposób chciany przez Boga i z którym potem będzie również szczęśliwy bez uprzedniego obciążania się winą, która nigdy nie może przynieść i rozdawać szczęście!

Wielkim błędem takich ziemskich ludzi jest często tylko to, że starają się nieustannie podążać tropem nalegania wrażeń, które to naleganie jest na początku zawsze słabe, gwałtem je w sobie zatrzymują i pielęgnują z przesadnie żywą wyobraźnią, aż wzmocnione napełni ich i w męczący sposób doprowadzi do grzechu!

Tysiące ludzkich duchów nie musiałoby pójść na zatracenie, gdyby tylko przy tym chciały zawsze dbać o początek, który tam, gdzie nie wywołało go wyrachowanie rozumu, powstaje tylko w wyniku zabawiania się, które jest niegodne człowieka i które ma źródło w zgubnych nawykach świeckiego rodzinnego, a zwłaszcza towarzyskiego życia! Właśnie owe tradycje bywają często dosłownie targami »żywym towarem«, które w porównaniu z orientalnym jawnym handlem niewolnikami nie są wcale bardziej czyste! Tradycje te są siedliskiem zarodków zdrady małżeńskiej.

Wy, rodzice, uważajcie, byście nie byli w wyniku zbytniego wyrachowania winni naruszenia małżeństwa swoich ziemskich dzieci! Wielu ludzi już się w to wplątało! Ponowne wyplątanie się jest czymś więcej niż potrzebą!

Wy, dzieci, bądźcie ostrożne, byście ewentualnie nie stały się tymi, którzy zakłócają pokój swoich ziemskich rodziców, albowiem wtedy wy jesteście winne naruszania małżeństwa! Dobrze się nad tym zastanówcie. W przeciwnym wypadku stajecie się wrogami swego Boga, a nie ma wśród takich ani jednego, który nie musiałby w niewymownych mękach popaść w zatracenie, przy czym Bóg nawet palcem nie ruszy!

Nigdy nie niszcz pokoju między dwojgiem ludźmi! To sobie wryj głęboko w swoje wnętrze. Niech będzie to ostrzeżeniem stojącym jasno przed oczyma twego ducha.

Dodaj komentarz

PRZYKAZANIE PIĄTE; NIE ZABIJAJ!

Przykazanie PiątePRZYKAZANIE PIĄTE

NIE ZABIJAJ!

59.

Bij się w pierś, człowieku i głośno się chwal, że nie jesteś mordercą! Albowiem zabijanie jest przecież tym samym, co mordowanie, a według twego przekonania nigdy nie przekroczyłeś tego Przykazania Pana! Z dumą możesz stanąć przed Nim i bez strachu oraz obawy oczekiwać w pełni nadziei na odsłonięcie tej właśnie karty księgi twojego życia.

Czy jednak wziąłeś kiedy pod uwagę, że istnieje także dławienie i że dławienie jest tym samym, co zabijanie?

Nie ma w tym różnicy. Tę stwarzasz tylko ty poprzez swój sposób wyrażania, swą mową, ponieważ Przykazanie nie mówi jednostronnie: Nie zabijaj gęstomaterialnego życia ziemskiego! Ono mówi wszechogarniająco i krótko: Nie zabijaj!

Miał, na przykład, ojciec ziemskiego syna. Małostkowa, ziemska ambicja każe ojcu zmuszać syna do studiowania za wszelką cenę. Syn jednak posiadał talent, który zmuszał go czynić coś innego, coś, w czym studia nie mogły jemu w żaden sposób pomóc.

Było więc całkiem naturalnym, że syn nie miał ani ochoty na studia, do których był zmuszany, ani nie potrafił poświęcić im radośnie swych sił. Ziemski ojciec żądał niestety posłuszeństwa. Syn był więc posłuszny. Wysilał się ze szkodą dla swojego zdrowia, aby spełnić wolę ojca. Ponieważ działo się to jednak wbrew naturze syna, przeciw talentowi, który miał w sobie, to było czymś oczywistym, że w ten sposób cierpiało także jego ciało.

Nie chcę dalej podążać tropem tego zdarzenia, które w życiu ziemi tak często się powtarza. Nie można jednak zaprzeczyć, że ojciec starał się w tym wypadku swoją  ambicją lub uporem zdławić w synu coś, co mu było dane, aby to rozwijał! W wielu wypadkach rzeczywiście uda się to zdławić, ponieważ potem jest już dalszy rozwój bardzo mało prawdopodobny, albowiem przeznaczona na to zdrowa, główna siła została w najlepszym okresie osłabiona i lekkomyślnie zmarnowana na sprawy obce naturze chłopaka.

Ojciec w ten sposób ciężko zgrzeszył przeciw Przykazaniu »Nie zabijaj!«, nie bacząc już nawet na fakt, że swym postępowaniem zabrał ludzkości coś, z czego za pośrednictwem chłopca mogła mieć wielki pożytek! Ojciec musi wziąć pod uwagę, że chłopiec wprawdzie jest lub może być z nim lub z matką duchowo spowinowacony, wbrew temu przed Stworzycielem pozostaje jednak samodzielną osobowością mającą obowiązek rozwijać talent, który otrzymał ze sobą na ziemię, dla swojego własnego dobra.

Możliwe, że w ten sposób Boża łaska chłopcu wręcz umożliwiła odczynienie ciężkiej karmy poprzez odkrycie czegoś, co w pewnym sensie przyniosłoby ludzkości wielki pożytek!

Zwłaszcza mocno uderzy owa wina w ziemskiego ojca lub matkę za to, że temu przeszkodzili stawiając swoje ograniczone ziemskie poglądy nad mocne włókna losu i że w ten sposób dopuścili się nadużycia swojej rodzicielskiej władzy.

Nie inaczej przebiega wszystko wtedy, kiedy rodzice podczas ślubów swych dzieci pozwalają ogarnąć się małostkowemu ziemskiemu wyrachowaniu ich rozumu. Jakże często dławią przy tym bezwzględnie najszlachetniejsze uczucie swojego dziecka. W ten sposób zapewniają wprawdzie dziecku beztroskie ziemskie życie, lecz równocześnie wtrącają je w nieszczęście ducha, które wejdzie w jego byt głębiej niż wszystkie pieniądze i cały ziemski majątek.

To oczywiste, że rodzice nie powinni spełniać każdego marzenia lub życzenia dziecka. W ten sposób nie spełniliby obowiązków rodziców. Żąda się jednak poważnego badania, które nie może być nigdy jednostronne! Właśnie owe badania, przebiegające jednak w nieegoistyczny sposób, rodzice przeprowadzają bardzo rzadko lub wcale.

Istnieją tysiące gatunków takiego postępowania. Nie ma potrzeby o nich mówić dalej. Myślcie o tym sami, aby nie grzeszyć przeciw owemu tak ważnemu Bożemu słowu w Przykazaniu! Otworzą się przy tym przed wami niespodziewane drogi!

Także dziecko może jednak rozwiać rodzicom słusznie wiązane z nim nadzieje. Tak dzieje się w wypadku, gdy nie rozwija swojego talentu, aby osiągnąć wielki sukces, a rodzice wyjdą jemu naprzeciw i pozwolą, by obrało sobie tę drogę, o którą prosiło. Również w tym wypadku dochodzi do dławienia szlachetnych uczuć jego rodziców, a dziecko naruszyło Przykazanie w wyraźny sposób!

Nawet kiedy człowiek w jakiś sposób zszarga prawdziwą przyjaźń lub ufność, którą go ktoś obdarzył. W ten sposób zabija i rani w innym coś, co ma w sobie prawdziwe życie. Jest to obciążenie się winą w stosunku do Słowa Bożego: Nie zbijaj! Przyniesie jemu to zły los, który musi odczynić.

Widzicie więc, że wszystkie Przykazania są dla ludzi tymi najlepszymi przyjaciółmi! Wiernie ich chronią przed złem i cierpieniem. Dlatego kochajcie je i traktujcie jak skarb, którego strzeżenie przyniesie wam tylko radość!

Dodaj komentarz

PRZYKAZANIE CZWARTE; CZCIJ OJCA I MATKĘ

Przykazanie Czwarte; Czcij ojca i matkę!

PRZYKAZANIE CZWARTE

CZCIJ OJCA I MATKĘ

58.

Przykazanie to Bóg polecił dać ludziom. Stało się ono jednak powodem niesamowitych duchowych rozterek. Jakże wiele dzieci, jakże wielu dorosłych ciężko walczyło, aby poważnie nie zgrzeszyć właśnie przeciwko temu Przykazaniu.

Jak może dziecko czcić ojca, który zniża się do poziomu pijaka lub matkę, która ojcu i całej rodzinie ciężko utrudnia życie swoimi humorami, swym niepohamowanym temperamentem, brakiem samoopanowania oraz wielu innymi sprawami i uniemożliwia w ten sposób nastanie spokojnej atmosfery!

Czy dziecko może mieć w poważaniu rodziców, kiedy słyszy, że wzajemnie wulgarnie się do siebie odzywają, że się oszukują lub, że się wręcz biją? Wiele małżeńskich konfliktów zawiniło, że Przykazanie to stało się dla dzieci często cierpieniem i że nie mogły go spełniać.

Przecież twierdzenie dziecka, że czci matkę, która w stosunku do cudzych ludzi zachowuje się lepiej niż do własnego męża, a jego ojca, byłoby obłudą. Kiedy widzi u niej dążenie do powierzchownego traktowania wszystkiego, co ją otacza i że opanowana najśmieszniejszą próżnością staje się bezsilną niewolnicą byle jakich modnych bzdur, które często wcale nie dają się połączyć z pojęciem poważnego, wzniosłego macierzyństwa i która okrada macierzyńską godność o całe piękno i wzniosłość,… gdzie ma jeszcze potem dziecko odnaleźć dobrowolny szacunek względem matki? Co wszystko już jest zawarte w tym jednym słowie: »matka«! Czego to wszakże również żąda.

Dziecko, które jeszcze nie jest zepsute, musi odruchowo w swym wnętrzu wyczuć, że człowiek dojrzałego i poważnego ducha nie będzie mógł się nigdy zdecydować na to, aby swoje gęstomaterialne ciało obnażał tylko z powodu mody. Jak może matka po tym wszystkim jeszcze pozostać dla dziecka uświęconą! Naturalny szacunek względem matki spada nagle na poziom pustej formy obowiązków spełnianych z przyzwyczajenia lub w zależności od wychowania zamienia się w oczywistą formę dobrego zachowania w towarzystwie, a więc w obłudę, której brak jakiegokolwiek wysokiego wzlotu ducha. Właśnie tego wysokiego wzlotu, który ma w sobie gorące życie! Jest on dla dziecka niezbędny, a podczas dojrzewania i wchodzenia w życie towarzyszy jemu, niczym bezpieczna tarcza, ochrania przed wszelkiego rodzaju pokusami i pozostaje w jego wnętrzu bezpiecznym schronieniem, jeżeli będzie miało kiedykolwiek jakieś wątpliwości. A wszystko to aż do osiągnięcia wysokiego wieku!

Słowo »matka« lub »ojciec« powinno zawsze w człowieku wzbudzać gorące, pełne miłości uczucie, z którego przed duchem dostojnie wyłoni się, jak gwiazda przewodnia prowadząca poprzez całe ziemskie życie, w pełnej czystości obraz, aby ostrzegać lub przyzwalać.

Jakiż to więc skarb zabiera się każdemu dziecku, które nie może swego ojca lub swej matki czcić z całego ducha!

Przyczyną owych cierpień ducha jest jednak znowu tylko niewłaściwe pojmowanie przez ziemskich ludzi Czwartego Przykazania. Niewłaściwym był dotychczasowy pogląd, który ograniczał sens Przykazania i czynił je jednostronnym. Nie może być przecież jednostronne to, co zesłał Bóg.

Jeszcze bardziej niewłaściwym było przekręcenie owego Przykazania, które miało za cel jego ulepszenie zgodne z ludzkimi poglądami, wyrażenie go jeszcze bardziej konkretnie poprzez dodatek: »Czcij ojca swego i matkę swą!« W ten sposób zostało uosobione. To musiało prowadzić do nieporozumień, ponieważ Przykazanie w swej właściwej formie brzmi tylko: »Czcij ojca i matkę!«

Przykazanie więc nie ma myśli poszczególnych, konkretnych osób, których gatunku nie można z góry stanowić i przewidywać. Coś tak bezsensownego nigdy w prawach Bożych nie ma miejsca. Bóg na pewno nie żąda, byśmy czcili coś, co równocześnie bezwarunkowo na to nie zasługuje!

Wręcz przeciwnie! Owo Przykazanie ogarnia zamiast konkretnych osób pojęcie ojcostwa i macierzyństwa. Nie zwraca się więc w pierwszym rzędzie do dzieci, lecz do samych rodziców, to od nich żąda, aby odnosili się do ojcostwa i macierzyństwa z szacunkiem! Przykazanie to nakłada na rodziców bezwarunkowe obowiązki i żąda, by byli nieustannie w pełni świadomi swego ważnego zadania. Powinni mieć w ten sposób przed oczyma także odpowiedzialność, która z tego wynika!

Na tamtym świecie oraz w Świetle nie żyje się w słowach, lecz w pojęciach.

Dlatego zdarza się, że podczas wyrażania słowami dojdzie w łatwy sposób do ograniczenia owych pojęć, co można w tym wypadku wyraźnie zauważyć. Biada wszakże tym, którzy nie dotrzymywali i nie wysilali się, aby poznać je we właściwy sposób. Nie pomoże usprawiedliwianie się, że dotychczas było ono tak często niewłaściwie wykładane i odczuwane.

Skutki niedotrzymywania tego Przykazania wpływały już podczas płodzenia i wstępowania ducha. Na tej ziemi wyglądałoby wszystko całkiem inaczej, gdyby ludzie pojęli i wypełniali owo ważne Przykazanie. Mogłyby wtedy wcielić się duchy całkiem innego gatunku, duchy, które nie dopuściłyby do upadku etykiety i moralności w takim stopniu, jak widzimy to dziś!

Spójrzcie tylko na morderstwa, wyuzdane tańce oraz orgie, w których się dzisiaj wszystko stopniuje. To prawie jak zwycięstwo dusznych nurtów ciemności. Spójrzcie na ową nic niepojmującą obojętność, z jaką ów upadek się przyjmuje, ba, popiera, jak coś właściwego, jak coś, co tutaj zawsze było.

Gdzie człowiek, który stara się we właściwy sposób poznać Wolę Bożą i który próbuje pojąć jej niezmierną wielkość, zamiast nieustannie ową wielką wolę samowolnie wtłaczać w ubogie ograniczenie ziemskiego rozumu, który uczynił świątynią rozumu. Sam w ten sposób zmusza się do opuszczenia wzroku, niczym niewolnik w okowach, zamiast radośnie spojrzeć wzwyż i napotkać promień poznania.

Czyż nie widzicie, jak ubodzy i ograniczeni jesteście w wypadku każdego pojmowania wszystkiego, co przychodzi ze Światła! Czy są to Przykazania, obietnice, Przesłanie Świętego Graala, czy też całe stworzenie! Niczego nie chcecie widzieć, niczego poznać! Nie staracie się niczego naprawdę zrozumieć. Nie przyjmujecie tego takim, jakie to jest, lecz zawsze kurczowo staracie się wszystko przeformować w zgodzie ze swymi niskimi wyobrażeniami, którymi kierowaliście się przez całe tysiąclecia.

Wyzwólcie się wreszcie z owych nawyków! Siłę przecież macie do dyspozycji, w każdej chwili i bez ponoszenia ofiar. Musicie to jednak odrzucić od siebie naraz, jednym aktem woli! Nie wolno wam pozostawić sobie żadnych upodobań. Jeżeli tylko staracie się odnaleźć przejście, to nigdy się z dotychczasowego nie wyzwolicie, będzie was znowu nieodparcie ciągnęło z powrotem. Może to być dla was łatwe tylko wtedy, jeżeli oddzielicie wszystko stare jednym cięciem i jeżeli podejdziecie do nowego bez starych obciążeń. Tylko wtedy brama stanie przed wami otwarta, w każdym innym wypadku pozostanie nadal mocno zamknięta.

A do tego potrzeba tylko rzeczywiście poważnego dążenia, to dzieło jednej chwili! Tak samo, jak przebudzenie ze snu. Jeżeli nie wstanie się od razu z łóżka, to znowu ogarnie was zmęczenie, radość z nowych dziennych wydarzeń osłabnie, a może nawet całkiem zaniknie.

Czcij ojca i matkę! To uczyńcie obecnie swoim uświęconym Przykazaniem. Zapewnijcie ojcostwu i macierzyństwu szacunek! Któż jeszcze dzisiaj wie, jak wielka powaga w nich tkwi. Jaka, zdolna uszlachetnić ludzkość, moc. Z tego powinni sobie raz zdać sprawę ludzie wiążący się węzłem małżeńskim tu, na ziemi. Potem będzie także każde małżeństwo rzeczywiście małżeństwem zakotwiczonym w duchowości, a wszyscy ojcowie i wszystkie matki będą według praw Bożych godni szacunku!

Dla dzieci Przykazanie to stanie się żywym i świętym za pośrednictwem rodziców. Nie będą mogły nie czcić matki i ojca z całego ducha, bez względu na to, jakie są one same. Będą do tego zmuszone zachowaniem się rodziców.

I biada potem tym dzieciom, które tego Przykazania nie wypełnią całkowicie. Zostaną obciążone ciężką karmą, ponieważ ta miałaby wówczas po temu wszystkie powody. Lecz dotrzymanie tego Przykazania stanie się wkrótce w zwrotnym działaniu oczywistością, radością i potrzebą! Dlatego idźcie i traktujcie Boże Przykazania prawdziwiej niż dotychczas! To znaczy – dbajcie o nie i wypełniajcie je! W ten sposób będziecie szczęśliwi!

Dodaj komentarz

PRZYKAZANIE TRZECIE; PAMIĘTAJ, ŻEBYŚ DZIEŃ ŚWIĘTY ŚWIĘCIŁ!

Przykazanie TrzeciePRZYKAZANIE TRZECIE

PAMIĘTAJ, ŻEBYŚ DZIEŃ ŚWIĘTY ŚWIĘCIŁ!

57.

Któż stara się naprawdę wczuć w którekolwiek z Przykazań?

Przerażenie powinno, ba, musi ogarnąć każdego poważnie traktującego sprawy duchowe, kiedy widzi, jak dorośli oraz dzieci lekkomyślnie traktują Przykazania swojego Boga.

Są one wprawdzie wprowadzane do programów nauczania w szkołach, lecz bardzo powierzchownie. Ziemski człowiek jest zadowolony z siebie, jeżeli opanował je do tego stopnia, że nie grozi jemu kompromitacja, gdy ktoś zapyta o dosłowne brzmienie któregokolwiek z nich. Kiedy później opuści szkołę i wejdzie w prawdziwe życie, zapomina wkrótce, jak brzmiały, a tym samym także ich sensu. To jest najlepszym dowodem na to, że w rzeczywistości w ogóle nie interesowało go, czego żąda od niego jego Pan i Bóg.

On wszakże niczego nie żąda, lecz daje z Miłością wszystkim ludziom to, czego najbardziej potrzebują. W Świetle obserwowano, jak bardzo ludzie zbłądzili. Dlatego im Bóg, jako wychowawca, wskazał dokładnie drogę, która prowadzi ich prosto do wiecznego bytu w światłym królestwie ducha, a więc do ich szczęścia. Jeżeli ziemscy ludzie nie starają się jej trzymać, to musi ich to doprowadzić do nieszczęścia i zatracenia!

Właśnie, dlatego właściwie nie powinno się mówić o Przykazaniach. Są to raczej w dobrych intencjach podawane rady wskazujące właściwą drogę poprzez materię, drogę, którą ludzkie duchy same życzyły sobie poznać.

Ale nawet owa tak piękna idea na ziemskiego człowieka nie działa! Za głęboko dosłownie się wplątał w swój własny tok myśli i nie chce dalej widzieć ani słyszeć niczego oprócz poglądów, które sam sobie wytworzył na podstawie swych nikłych ziemskich wiadomości.

Nie czuje, jak materia unosi go stale coraz dalej i dalej aż do granicy, gdzie zaistnieje dla niego ostateczne albo – albo. To jest decyzja, która obecnie zadecyduje o całym jego bycie. Zgodnie z tą decyzją musi podążać aż do końca drogą, którą w ten sposób wybrał nie mogąc przy tym znowu z niej zawrócić, chociaż w końcu osiągnie poznanie. Potem owo późne poznanie przyczyni się tylko do wzmożenia jego męki.

Właśnie, aby w tym wypadku pomógł i umożliwił człowiekowi, pomimo jego zbłądzenia, uzyskać nadchodzące jeszcze w odpowiednią porę poznanie, dał Bóg ludziom Trzecie Przykazanie, radę, aby święcili dzień święty!

Poprzez dotrzymywanie tego Przykazania powstałoby w każdym człowieku po pewnym czasie stopniowe pragnienie dążenia do Światła. Razem z tym pragnieniem pojawiłaby się w końcu także droga, która prowadziłaby go wzwyż, w stronę realizacji jego marzeń, które nieustannym wzmacnianiem zmieniają się w modlitwę. Potem człowiek jawiłby się całkiem inaczej! Przesiąknięty duchem oraz dojrzały na miarę tego Królestwa Tysiącletniego, które obecnie jest na ziemi.

To wy, więc słuchajcie i postępujcie tak, aby wypełnianie Przykazań przygotowało wam drogę!

Święć dzień święty! Ty! Całkiem jasno owe słowa mówią, że ty powinieneś sam ów dzień uświęcać, że musisz uczynić go dla siebie uświęconym!

Tak, więc dzień święty, to odświętne godziny, kiedy odpoczywasz po pracy, która wynika z twej ziemskiej drogi. Odświętnych godzin dnia odpoczynku jednak nie uświęcasz dbając przy tym tylko o swoje ciało. Również tak nie czynisz szukając zabawy i odpoczynku podczas tańca lub picia.

Spędzanie czasu świątecznego ma prowadzić cię do spokojnego skupienia swych myśli i uczuć na dotychczasowym życiu, a przede wszystkim zawsze na minionych dniach ostatniego tygodnia. Masz pouczyć się z owych doświadczeń i wyciągnąć z tego wnioski w celu uniknięcia błędów w przyszłości. Sześć dni to okres, który można z łatwością przejrzeć. Co trwa dłużej, łatwo może popaść w zapomnienie.

W taki oto sposób twoje odczuwanie powoli bezwarunkowo podąży wzwyż, a ty staniesz się poszukiwaczem Prawdy. Jeżeli jesteś nim rzeczywiście, to zostaje ci wskazana droga. Idąc nową, nieznaną drogą po ziemi, spoglądasz pod nogi, rozglądasz się oraz badasz i tak samo masz postępować na drogach ducha, które otwierają się przed tobą i które są dla ciebie nowe. Powinieneś iść krok za krokiem, aby zawsze zachować twardy grunt pod stopami. Nie wolno ci czynić wielkich skoków, ponieważ niebezpieczeństwo upadku jest wtedy większe.

Poprzez takie właśnie myślenie i czucie w godzinach świętowania nie tylko niczego nie stracisz, lecz wręcz na odwrót, bardzo dużo zyskasz!

Odwiedzinami kościoła nikt nie uświęci świątecznych godzin, jeżeli nie chce potem w trakcie odpoczynku myśleć o tym, co tam usłyszał, aby we właściwy sposób przyjąć to w swoje wnętrze i według tego żyć. Ksiądz nie może uświęcić twego dnia, jeżeli ty nie uczynisz tego sam z siebie. Zawsze rozważaj czy prawdziwy sens Słowa Bożego jest całkiem zgodny z twym poczynaniem. W ten sposób dzień święty uświęcisz, ponieważ czyniąc w spokoju rachunek sumienia napełnisz go tymi wartościami, dla których został ustanowiony.

Każdy dzień spędzony w ten sposób staje się na twej drodze kamieniem milowym, który dniom twej gęstomaterialnej wędrówki da w zwrotnym działaniu również wartość, jaką powinny mieć dla dojrzewania twego ducha. Nie przeżyłeś ich wtedy na darmo i postępujesz nieustannie naprzód.

Święcić nie znaczy zmarnować. Jeśli tego nie zrobisz, to zmarnujesz swój czas, który otrzymałeś, aby dojrzeć. Po obrocie światów, który was obecnie otacza swymi promieniami, dano już tylko mało czasu, abyście dogonili to, co zaniedbaliście, jeżeli włożycie w to całą siłę, która wam pozostała.

Przeto święćcie dzień święty! W domu lub jeszcze lepiej na łonie przyrody, która dopomaga wam stać się czujnym w myśleniu i odczuwaniu! Spełniajcie w ten sposób Przykazanie Pana dla waszej korzyści!

Dodaj komentarz

PRZYKAZANIE DRUGIE; NIE BĘDZIESZ UŻYWAŁ IMIENIA PANA, BOGA SWEGO NADAREMNO!

Przykazanie drugiePRZYKAZANIE DRUGIE

NIE BĘDZIESZ UŻYWAŁ IMIENIA PANA, BOGA SWEGO NADAREMNO!

56.

Imię budzi oraz wywołuje w człowieku pojęcie! Kto imię zniesławia i waży się pozbawić je wartości, ten pozbawia wartości także pojęcie! Zawsze o tym pamiętajcie!

Na owo jasne Przykazanie Pana zwraca się ze wszystkich Dziesięciu Przykazań najmniej uwagi, a tym samym jest także najczęściej przekraczane! Zaniedbuje się je na tysiące różnych sposobów. Nawet, jeżeli człowiek uważa, że wiele z tych przekroczeń jest całkowicie niewinnych, że to tylko lekkie przejęzyczenia, to mimo wszystko jest to przekroczenie owego wyraźnie danego Przykazania!

Właśnie owe tysiąckrotne rzekomo niewinne przekroczenia Drugiego Przykazania lekceważą Święte Imię Boga, a tym samym także zawsze ściśle związane z imieniem pojęcie Boga. Owe uchybienia pozbawiają Boga Świętości w oczach ludzi dorosłych, a nawet dzieci. Kalają Jego nietykalność pozwalając Jego Imieniu spowszednieć i strącić je do potocznych wyrażeń!

Ziemscy ludzie przy tym bezwstydnie posuwają się aż do granic śmieszności. Nie chcę tutaj przytaczać żadnego z tych powiedzeń, bowiem Imię Boga jest zbyt wzniosłe i Święte, aby tak czynić! Wystarczy, że każdy człowiek sam, chociaż przez jeden dzień, będzie zwracał na to uwagę, a przerazi go fakt tak częstego przekraczania Drugiego Przykazania przez ziemskich ludzi obojga płci, przez dorosłych i młodzież włącznie z dziećmi nie bardzo potrafiącymi jeszcze utworzyć poprawnego zdania. Przecież jak gadali starzy, tak młodzież gwarzy!

Z tego powodu właśnie lekceważenie Boga jest pierwszą rzeczą, której młodzież uczy się poprzez tylko na pozór niewinne przekraczanie Bożego prawa!

Lecz jeżeli chodzi o skutki tych poczynań, to są one najgorsze ze wszystkich! Takie postępowanie rozpowszechniło się, jak zaraza pomiędzy wszystkimi ziemskimi ludźmi. Można na nie natrafić nie tylko wśród chrześcijan, ale także wśród wyznawców Mahometa, Jehowy czy Buddy. Wszędzie słychać ciągle to samo aż do przesytu!

Czym może być wtedy jeszcze dla człowieka Imię »BÓG«! Jest pozbawione wartości, ziemscy ludzie cenią Go sobie mniej, niż byle grosz! Jego wartość jest wśród ziemskich ludzi mniejsza od wartości znoszonej odzieży. A ów ziemski człowiek, który chce podawać się za niebywale mądrego, uważa to wszystko za nieszkodliwe i grzeszy w ten sposób częściej niż sto razy na dzień!

Gdzież podział się rozsądek! Gdzie miejsce na odrobinę uczucia? Także wy jesteście pod tym względem całkiem obojętni i spokojnie słuchacie, kiedy najświętsze z pojęć jest wdeptywane w ten sposób w błoto powszedniości!

Lecz nie łudźcie się! W zaświatach konto win każdego, kto Przykazanie to przekracza, zostaje bezlitośnie obciążone! I nie tak łatwo te winy odpokutować, złe następstwa bowiem są dalekosiężne i muszą się mścić aż do trzeciego, czwartego pokolenia, póki nie znajdzie się w tym ciągu człowiek, który osiągnie oświecenie i przerwie to złe poczynanie.

Dlatego starajcie się w otoczeniu, które dobrze znacie, ten szkodliwy nawyk zwalczać. Przede wszystkim jednak przy pomocy wszelkiej tkwiącej jeszcze w was energii przerwijcie najpierw swoje karmiczne powiązania, aby wasze konto win nie powiększało się nadal. Nie wierzcie w łatwe odpokutowanie swych czynów nawet wtedy, jeżeli w trakcie popełniania nie myśleliście nic złego. Wina jest i tak taka sama! A grzech przeciwko Przykazaniu musi pozostać grzechem! Przykazanie to było wam przecież dobrze znane.

Jeżeli nie staraliście się dostatecznie pojąć jego zasięgu, to jest to wasza wina! Dlatego też owa wina nie zostanie wam wcale złagodzona. Usłuchajcie i postępujcie tak, abyście jeszcze tu, na ziemi, zdołali wiele naprawić!

W przeciwnym wypadku po odejściu na tamten świat czekać na was będzie przerażające trzęsawisko, które stanie się przeszkodą na drodze do wzlotu.

Nie tylko poszczególni ziemscy ludzie, lecz także urzędy naruszały przez wieki owo Przykazanie, żądając od ludzi przysięgi, aby potem zmuszać ich do jej naruszania, grożąc wszelkimi świeckimi karami w razie nieusłuchania nakazu. Kara na tamtym świecie jest jednak o wiele surowsza i spadnie na wszystkich tych, którzy przysięgi żądali, a nie na tych, którzy przysięgali pod przymusem. Nie raz wyraźnie powiedziałem:

»Wasza mowa ma być »Tak« lub »Nie«; bowiem wszystko, co ponad to, pochodzi od złego!«

A urzędy posiadały przecież moc, aby słowom »Tak« i »Nie« nadać decydujące znaczenie w ten sposób, by okłamywanie sądu karać tak samo, jak krzywoprzysięstwo! W ten sposób mogły podnieść znaczenie owych słów przed sądem na taki poziom, aby móc ogłosić wyrok. Dlatego zmuszanie ludzi gwałtem do łamania Przykazania Bożego nie było konieczne!

Jeszcze gorzej poczynały sobie Kościoły oraz ich przedstawiciele. Powołując się na Boga poddawały bliźnich najgorszym torturom, a jeśli ci owe tortury przeżyli, to palono ich na stosie – oczywiście przy ponownym powoływaniu się na Imię Boże!

Ogólnie znany i swym okrucieństwem wsławiony rzymski cesarz Neron nie był podczas męczenia chrześcijan tak złym i pożałowania godnym, jak wiele Kościołów ze swym strasznym rejestrem grzechów przeciwko prawom Bożym! Przede wszystkim nie mordował i nie męczył ludzi na taką skalę, i co ważniejsze, nie powoływał się przy tym obłudnie na Boga, co musi być uważane za jedno z największych bluźnierstw przeciwko Bogu, na jakie ziemskiego człowieka stać!

Cóż z tego, że te same Kościoły potępiają dzisiaj to, co wtedy, niestety, przez długi czas czyniły. Przecież nie przestały tak czynić z własnej woli!

Nawet dzisiaj postępuje się pod tym względem prawie tak samo. Wzajemne przejawy wrogości są tylko bardziej tłumione i wszystko przebiega w inny, bardziej nowoczesny sposób. Również w tym wypadku zmieniła się tylko forma, żywe sedno sprawy pozostało takie same! A tylko owo sedno, które ziemski człowiek tak chętnie ukrywa, jest rozliczane przed sądem Bożym! Nigdy zaś forma zewnętrzna.

Ta dzisiejsza, pozornie tylko nieszkodliwa forma, zrodziła się tak, jak kiedyś z tej samej niezmiernej duchowej pychy przedstawicieli wszystkich Kościołów. A gdzie nie ma godnej potępienia pychy, tam jej miejsce zajmuje puste zarozumialstwo, które opiera się na świeckiej mocy Kościołów. Te przywary budzą dosyć często niestosowną wrogość, co więcej, wrogość połączoną z wyrachowaniem, które ma na celu poszerzenie wpływów lub, co gorsza, włączanie się w wielką politykę.

A wszystko to dzieje się z Imieniem »BÓG« na ustach! Więc jeszcze raz zawołam: »Uczyniliście poprzez wasze czyny podłymi przybytkami domy Mojego Ojca, mające wam być ostoją! Sługami Słowa Bożego się zwiecie, a staliście się sługami waszej własnej pychy!«

Każdy katolik uważa, że jest o wiele lepszy przed Bogiem niż protestant, mimo że nie ma po temu powodów. Każdy protestant znowu uważa się za mądrzejszego, bardziej postępowego, a tym samym bliższego swemu Bogu niż katolik. A wszyscy oni twierdzą, że są zwolennikami Moimi Chrystusa, i że postępują zgodnie z Moim Słowem.

Naiwne są obie strony. Opierają się na czymś, co przed Wolą Bożą wcale nie ma znaczenia! Właśnie ci wszyscy grzeszą o wiele bardziej przeciwko Drugiemu Przykazaniu niż zwolennicy innych religii; albowiem używają Imienia Boga nadaremno nie tylko w słowach, lecz także poprzez czyny, poprzez swój sposób życia, a nawet podczas swych tak zwanych nabożeństw!

Dają możliwość każdemu, kto myśli i jest bacznym obserwatorem, tylko odstraszający przykład formy bez treści oraz pustego myślenia. Właśnie swoją bezgraniczną pychą, z którą chcą wmówić sobie i otoczeniu, że jako pierwsi, przed innowiercami, posiadają już miejsce w niebie, hańbią najdotkliwiej pojęcie Boga!

Zewnętrzna forma obrzędów liturgicznych, chrzest i wiele innych…. To nic nie znaczy! Tylko duch człowieka stanął przed sądem! To sobie zapamiętajcie, wy, ogarnięci własną pychą! Właśnie o takich już obwieszczono, że w dzień sądu pomaszerują dumni z siebie, z chorągwiami, w paradnej szacie, aby radośnie przyjąć swoją nagrodę. Nie osiągną jednak nigdy królestwa ducha, stopni tronu Bożego, ponieważ zanim tam dotrą, otrzymają nagrodę, na jaką zasługują. Lodowate tchnienie zmiecie ich jak bezwartościowe plewy nieposiadające żadnej wartości. Albowiem brak im czystej pokory w ich wnętrzach oraz prawdziwej miłości do bliźniego swego!

W taki oto najgorszy sposób używają Imienia »BÓG« nadaremno najjaskrawiej naruszając Drugie Przykazanie!

Wszyscy tacy służą Lucyferowi, a nie Bogu, gardząc tak wszystkimi Przykazaniami Bożymi! Od Pierwszego do Ostatniego! Przede wszystkim jednak Drugim, którego przekraczanie w ten właśnie sposób jest najgorszym oczernianiem pojęcia Boga w tym Imieniu!

Strzeżcie się w dalszym ciągu lekkomyślnego omijania tego Przykazania! Zwracajcie wreszcie uwagę na siebie i swoje otoczenie! Pamiętajcie, że dokładne dotrzymywanie Dziewięciu Przykazań, a nieprzestrzeganie Jednego i tak was w końcu zgubi!

Jeżeli Bóg daje Przykazanie, jest to dowodem tego, że nie może być ono traktowane lekceważąco i że niezbędne jest jego dotrzymywanie. W przeciwnym wypadku nie byłoby wam nigdy dane!

Nie ważcie się modlić, gdy nie jesteście zdolni współbrzmieć całym duchem ze słowami i strzeżcie się, abyście nie stali przed swym Bogiem, niczym bezmyślne gaduły. Wtedy bylibyście winni nadużywania Imienia Boga!

Zanim Boga o coś poprosicie, zastanówcie się dokładnie, czy to konieczne! Nie wplątujcie się w modlitwy, których formalność i automatyczne odmawianie w określony czas stało się złym nawykiem we wszystkich religijnych praktykach. To już nie jest braniem Imienia Bożego nadaremno, lecz bluźnierstwo wymierzone w Imię Boga!

W radości czy smutku o wiele bardziej wartościowe jest gorące uczucie pozbawione słów, choćby miało trwać ułamek sekundy, niż tysiąc odmówionych modlitw. Albowiem takie właśnie uczucie jest wtedy zawsze szczere, nie jest obłudą! Dlatego też nigdy nie jest nadużyciem pojęcia Bóg.

Uświęcona to chwila, kiedy ludzki duch pragnie z dziękczynieniem lub prośbą paść przed stopniami tronu Bożego! Nigdy przy tym nie może dochodzić do odklepywania modlitwy z przyzwyczajenia. Dotyczy to także sług Kościoła!

Ziemski człowiek, który potrafi używać Imienia Bożego przy wszystkich, nawet najmniej prawdopodobnych okazjach, nigdy nawet nie przypuszczał, co oznacza pojęcie Bóg. Będąc ludzkim duchem musi umieć wyczuć w sobie przeczucie Boga. Choćby miało tak się stać tylko raz w jego ziemskim życiu. Lecz ta jedna chwila wystarczyłaby sama w sobie do tego, aby całkiem zniechęcić go do lekkomyślnego przekraczania Drugiego Przykazania. Będzie czuł wtedy na zawsze potrzebę wysławiania Imienia »BÓG« tylko wtedy, gdy całe jego wnętrze będzie najbardziej czyste!

Kto nie ma tej potrzeby, ten nie jest w najmniejszym stopniu wart słowa Bożego ani tym bardziej wejścia do Jego Królestwa czy radowania się z Jego uszczęśliwiającej bliskości. Z tego powodu zabrania się również wytwarzania obrazu Boga Ojca w oparciu o ludzką wyobraźnię. Każda taka próba musi prowadzić tylko do żałosnego pomniejszenia wartości, ponieważ ani ludzki duch, ani ludzka ręka nie są zdolne odtworzyć wizji choćby tylko najmniejszej części rzeczywistości i uchwycić ją na świecki sposób w obrazie! Nawet dzieło największego artysty byłoby w swej wymowie równoznaczne z poniżeniem. Tylko oko przejawia swym niewymownym promieniowaniem wszystko!

Tak wzniosłą jest dla was owa niepojęta wielkość, którą ogarniacie słowem »BÓG«! Wielkość, której w swojej lekkomyślnej zuchwałości macie odwagę często używać niczym pustego, bezmyślnego zwrotu! Z waszych czynów już się rozliczacie!

Dodaj komentarz