Archiwum dla marzec, 2009

OJCZE NASZ

ojce-naszOJCZE NASZ

65.

 

Istnieje tylko niewielu ludzi, którzy starają się uświadomić sobie, czego właściwie chcą, kiedy odmawiają modlitwę »Ojcze nasz.« Jeszcze mniej jest tych, którzy rzeczywiście wiedzą, jaki jest sens zdań, które przy tym odklepują. Odklepywanie jest chyba jedynym właściwym określeniem czynności, którą ziemscy ludzie w tym wypadku nazywają modleniem.

Kto siebie w tej sprawie surowo bada, ten musi się z tym zgodzić, w przeciwnym wypadku udowadnia, że w taki sam sposób, to znaczy powierzchownie, spędza całe życie oraz że nie potrafi i nigdy nie potrafił utworzyć głębszej myśli. Na tej ziemi jest dosyć ludzi, którzy siebie wprawdzie traktują poważnie, lecz inni, nawet mimo najlepszych chęci, traktować ich w ten sposób nie mogą.

Właśnie początek tej modlitwy odczuwano od dawna niewłaściwie, chociaż na różne sposoby. Ludzie, którzy starają się traktować ową modlitwę prawdziwie, przystępują do niej niewątpliwie z pewną dozą dobrej woli, czują, jak powstaje w nich po pierwszych słowach lub podczas owych pierwszych słów wrażenie bezpieczeństwa i spokoju ducha! I to wrażenie przeważa w nich jeszcze także przez kilka sekund po modlitwie.

Z tego faktu można wywnioskować dwie rzeczy: W pierwszym rzędzie, że ten, kto odmawia modlitwę, potrafi być poważnym tylko podczas pierwszych słów, które w nim owo wrażenie wywołują, a po drugie właśnie przebudzenie owego wrażenia udowadnia, jak odległy jest modlący się od pojmowania tego, co modlitwą wyraża!

Wyraźnie w ten sposób udowadnia, że nie potrafi na dłuższą metę głębiej się zastanowić, lub że myśli powierzchownie. Przecież w przeciwnym wypadku podczas wymawiania dalszych słów musiałoby powstać w nim całkiem inne wrażenie, które odpowiadałoby zmienionej treści słów, gdyby w człowieku, który modlitwę odmawia, słowa te naprawdę stały się żywe.

Pozostaje w nim więc tylko to, co przebudziły pierwsze słowa. Gdyby jednak pojął właściwy sens oraz prawdziwe znaczenie owych słów, to musiałoby w nim powstać odczucie całkiem różne od przyjemnego poczucia bezpieczeństwa.

Bardziej zarozumiali ludzie widzą znów w słowie »Ojcze« potwierdzenie tego, że pochodzą wprost od Boga i że w ten sposób podczas właściwego rozwoju w końcu sami staną się boskimi, że po prostu już teraz mają owo boskie w sobie. Tak więc wśród ziemskich ludzi można natrafić jeszcze na wiele mylnych poglądów dotyczących tego zdania.

Większość modlących się ludzi podchodzi jednak do owego zdania, jakby było ono zwracaniem się do kogoś, jakby było zawołaniem. W tym wypadku nie potrzebują wiele myśleć. Toteż w zgodzie z tym wszystko bezmyślnie się odklepuje, chociaż właśnie to wołanie do Boga powinno zawierać wszelki żar, do jakiego duch ludzki w ogóle jest zdolny!

Lecz pierwsze zdanie wszystkiego powyższego wyrażać nie powinno i także nie wyraża. Albowiem Ja Syn Boży równocześnie w wybrane słowa włożyłem wytłumaczenie, jakby instrukcję, w jaki sposób powinien ludzki duch podejść do modlitwy, jak może i powinien stawać przed swym Bogiem, jeżeli jego modlitwa ma zostać wysłuchana. Mówię dokładnie, w jakim stanie w tym momencie powinien się znajdować i jak czyste ma być jego uczucie, jeżeli chce kłaść swoje prośby przed stopniami Bożego tronu!

Tak więc cała modlitwa dzieli się na trzy części. Pierwsza część jest całkowitym oddaniem się ducha swemu Bogu. Kładzie się, mówiąc obrazowo, otwarty przed Nim i, zanim wypowie swoją naglącą prośbę, przedkłada świadectwo czystości oraz zdolności swej własnej woli.

Chce w ten sposób wyjaśnić, wyłącznie jakiemu uczuciu wolno wytwarzać podstawę zbliżania się do Boga! Kiedy więc zabrzmią na początku słowa: »Ojcze nasz, któryś jest w niebie!«, brzmi to, jak wielka, święta obietnica.

Zauważcie, że modlitwa nie jest tym samym, co prośba! W przeciwnym wypadku nie istniałaby przecież modlitwa dziękczynna, która nie zawiera żadnej prośby. Modlić się nie znaczy prosić. Już pod tym względem był »Ojcze nasz« do tej pory niewłaściwie oceniany, a to z kolei spowodowane było złym nawykiem człowieka, który dopóty nie staje przed Bogiem,… dopóki równocześnie od Niego czegoś nie oczekuje lub wręcz czegoś nie żąda. Przecież oczekiwanie już zawiera w sobie żądanie. A ziemski człowiek rzeczywiście podczas modlitwy zawsze czegoś oczekuje, temu nie może zaprzeczyć! Nawet jeżeli jest to mniej lub bardziej mgliste poczucie tego, że kiedyś otrzyma miejsce w niebie.

Ziemski człowiek nie zna euforycznej podzięki, która towarzyszy radosnemu korzystaniu ze swojego świadomego bytu, który był jemu dany po to, aby w przez Boga chcianym lub w przez Boga prawem oczekiwanym postępowaniu współdziałał w wielkim stworzeniu dla dobrobytu swego otoczenia! I także nawet nie podejrzewa, że właśnie tylko i wyłącznie to zawiera w sobie jego rzeczywisty własny dobrobyt i jego postęp, jego wzlot.

Na takich przez Boga chcianych podstawach stoi w rzeczywistości modlitwa »Ojcze nasz«! W przeciwnym wypadku bym jej nawet nie mógł dać. Chciałem i chcę tylko dobra ludzi, które tkwi we właściwym dotrzymywaniu i wypełnianiu Bożej Woli.

Dana przeze Mnie modlitwa nie jest więc modlitwą błagalną, lecz wielkim, wszechogarniającym uroczystym ślubowaniem człowieka, który w ten sposób kładzie się u stóp swego Boga! Ja ofiarował ją swym uczniom, którzy byli wtedy zdecydowani żyć w czystym czczeniu Boga, służyć Bogu swym życiem w stworzeniu i ową służbą czcić Jego Świętą Wolę!

Człowiek powinien się dobrze i dokładnie zastanowić, czy wolno jemu w ogóle ważyć się na skorzystanie z tej modlitwy i na jej odmówienie. Powinien sam siebie poważnie badać, czy przypadkiem nie próbuje przy tym swojego Boga okłamać!

Początkowe zdania bardzo wyraźnie w swojej wymowie zwracają uwagę na to, aby każdy sam siebie badał, czy jest rzeczywiście takim, jakim się w modlitwie przedstawia, czy więc ma odwagę stanąć bez fałszu przed Bożym tronem!

Jeżeli wszakże przeżyjecie w sobie pierwsze trzy zdania modlitwy, to poprowadzą was one do stopni tronu Bożego. Są drogą do owych stopni, w momencie kiedy je duch w sobie przeżyje! Inna droga do nich nie prowadzi. Ta jednak na pewno! Jeżeli jednak owych zdań nie przeżyjecie, to żadna z waszych próśb tam nie dotrze.

Jeśli odważycie się powiedzieć: »OJCZE NASZ, KTÓRYŚ JEST W NIEBIE«, to ma to być oddane, a jednak radosne zawołanie!

W tym zawołaniu jest wasze szczere zapewnienie: »Powierzam Tobie, Boże, wszystkie prawa ojcowskie nad sobą i pragnę poddać się im z dziecięcą pokorą. W ten sposób uznaję, Boże, także Twoją wszechogarniającą mądrość we wszystkim, co przyniesie mi Twoje ustanowienie i proszę, byś postąpił ze mną tak, jak ojciec postępuje ze swymi dziećmi! Oto jestem, Panie, bym Cię słyszał i był wobec Ciebie posłuszny jako dziecko!«

Drugie zdanie: »ŚWIĘĆ SIĘ IMIĘ TWOJE!«

To zapewnienie modlącego się ducha, jak prawdziwe jest dla niego wszystko, co ma odwagę powiedzieć Bogu. Zapewnienie, że w pełni odczuwa każde słowo i każdą myśl, oraz że nie bierze powierzchownie Imienia Bożego nadaremno! A czyni tak dlatego, że Imię Boga jest dla niego zbyt święte!

Wy, którzy odmawiacie modlitwę, zastanówcie się, co w ten sposób obiecujecie! Jeżeli chcecie być wobec siebie całkiem szczerzy, to musicie przyznać, że do tej pory, wy, ziemscy ludzie, kłamaliście w ten sposób Bogu prosto w oczy, ponieważ nigdy nie byliście podczas modlitwy tak prawdziwi, jak żądałem tego Ja Syn Boży i co ustanowiłem owymi słowami jako warunek!

Trzecie zdanie: »NIECH SIĘ SPEŁNIA KRÓLESTWO TWOJE!«

I znów nie chodzi tu o żadną prośbę, lecz tylko o następną obietnicę! To przejaw gotowości ducha ludzkiego do współpracy w celu przetwarzania ziemi na podobieństwo Królestwa Bożego.

Dlatego słowa: »Niech się spełnia Królestwo Twoje!« Oznaczają one: »My, ludzie, chcemy doprowadzić ziemię do takiego stanu, aby Twoje doskonałe Królestwo sięgało aż tu do nas! W tym celu mamy przygotować glebę, by wszystko żyło tylko w Twojej Świętej Woli, a więc, aby całkowicie spełniało prawa Twojego stworzenia. By wszystko wyglądało tutaj tak, jak w Twoim Królestwie, w Królestwie ducha, gdzie przebywają dojrzałe, wszelkiej winy i obciążenia pozbawione duchy, których życie jest tylko służbą Woli Bożej, ponieważ tylko w jej bezwarunkowym spełnianiu i w niej tkwiącej doskonałości powstaje dobro. Jest to więc zapewnienie, że chcemy stać się takimi, aby również ziemia za pośrednictwem ducha ludzkiego stała się Królestwem, w którym wypełnia się Wola Boża.«

To zapewnienie jest następującym zdaniem jeszcze wzmocnione: »BĄDŹ WOLA TWOJA, JAKO W NIEBIE, TAK I NA ZIEMI!«

To nie tylko deklaracja gotowości do całkowitego podporządkowania się Woli Bożej, w tym zawarta jest także obietnica, że człowiek będzie się o ową Wolę troszczył i że będzie z wszelką gorliwością dążył do jej poznania. To dążenie do poznania musi wszakże poprzedzać dostosowanie się człowieka do owej Woli, ponieważ dopóki jej rzeczywiście nie zna, dopóty nie potrafi swym uczuciem, myśleniem, mową i uczynkiem według niej kierować!

Jakaż to niezmierna i karygodna lekkomyślność tkwi w ciągłym zapewnianiu przez ziemskiego człowieka swego Boga, podczas gdy w rzeczywistości wcale nie troszczy się o to, w jaki sposób przejawia się Wola Boża, która jest mocno zakotwiczona w stworzeniu. Przecież człowiek kłamie każdym słowem modlitwy, gdy tylko odważy się je wymówić! Stoi w ten sposób przed Bogiem niczym obłudnik! Do swych starych win doczepia ciągle nowe i w końcu czuje się jeszcze pokrzywdzony, musząc się w zaświatach pod tym brzemieniem subtelnomaterialnie załamać.

Dopiero wtedy, kiedy duch rzeczywiście spełni owe warunki, może mówić dalej:»CHLEBA NASZEGO POWSZEDNIEGO DAJ NAM DZISIAJ!«

Oznacza to: »Kiedy spełniłem wszystko i stałem się takim, jak obiecałem, niech spocznie Twoje błogosławieństwo na mym świeckim działaniu tak, abym podczas załatwiania swych gęstomaterialnych potrzeb miał zawsze czas żyć według Twej Woli!«

»I ODPUŚĆ NAM NASZE WINY, JAKO I MY ODPUSZCZAMY NASZYM WINOWAJCOM!«

W tym zdaniu tkwi poznanie bezkompromisowego i sprawiedliwego działania zwrotnego praw duchowych, które zawierają Bożą Wolę. To równocześnie przejaw zapewnienia o całkowitym zaufaniu owym prawom! Albowiem prośba o wybaczenie, a więc o odpuszczenie winy jest uwarunkowana tym, że ludzki duch sam musi najpierw odpuścić wszelkie krzywdy i bezprawia, których się względem niej bliźni dopuścili.

Kto jednak to potrafi, kto swym bliźnim wszystko wybaczył, ten jest także w swym wnętrzu do tego stopnia oczyszczony, że sam umyślnie nigdy nikomu krzywdy nie wyrządzi! Tym samym jest także w obliczu Boga pozbawiony wszelkiej winy, ponieważ tam bezprawiem jest tylko to, co uczynione zostało umyślnie w złej woli! Bo tylko tak wszelkie poczynanie staje się bezprawiem. Na tym także polega olbrzymia różnica w porównaniu z wszystkimi obowiązującymi dziś prawami ludzkimi oraz poglądami świeckimi.

Dlatego podstawą również tego zdania jest obietnica dana Bogu przez każdego ducha dążącego do Światła. To przejaw jego prawdziwego chcenia. Duch ma nadzieję, że zgłębieniem i uprzytomnieniem sobie siebie samego w modlitwie otrzyma siłę potrzebną do spełnienia obietnicy. Ta w wypadku zajęcia przez niego właściwego stanowiska także będzie jemu dana według prawa działania zwrotnego.

»I NIE POZWÓL NAM PODĄŻAĆ BŁĘDNYMI DROGAMI!«

Nie możecie iść złymi drogami, błądzić, schodząc tak z drogi Prawdy, czy poszukiwać w niewłaściwy sposób drogi do Światła, do Boga.

Jest to równoznaczne z tym: »Nie pozwól, byśmy kroczyli błędnymi drogami i niewłaściwie poszukiwali. Nie dopuść, byśmy tracili czas lub go w ten sposób marnowali i trwonili! A jeżeli zajdzie taka potrzeba, to użyj przemocy, aby temu zabronić! Nawet gdyby to miało nam sprawić ból i cierpienie!«

Sens tego człowiek musi wyczuwać już z drugiej części zdania, która nawiązuje do pierwszej i swym brzmieniem wprost do niej należy: »ALE ZBAW NAS ODE ZŁEGO!«

Słówko »ale« wskazuje całkiem wyraźnie na wzajemne powiązanie. Znaczenie tego jest równe temu: »Spraw, żebyśmy rozpoznali zło za wszelką cenę, nawet za cenę cierpienia. Za pośrednictwem swego działania zwrotnego spraw, byśmy potrafili osiągnąć poznanie w wypadku każdego naszego przewinienia.« W poznaniu zawarte jest także odkupienie dla ludzi dobrej woli!

Na tym kończy się druga część, rozmowa z Bogiem.

Trzecią część tworzy zakończenie: »BO TWOJE PANIE JEST KRÓLESTWO, POTĘGA I CHWAŁA NA WIEKI! I NIECH TAK SIĘ STANIE! «

To entuzjastyczne wyznanie ducha, który, po spełnieniu wszystkiego tego, co Bogu kładzie podczas modlitwy do stóp, niczym obietnicę, czuje się pod ochroną Jego wszechmocy!

Ta modlitwa, którą dałem ludziom Ja Syn Boży, ma więc dwie części. Wstępne zbliżanie się do Boga oraz rozmowę z Nim. Do nich dołączył na zakończenie Luter entuzjastyczne wyznanie tego, że duch wie o pomocy, którą otrzyma we wszystkim, co zawiera rozmowa. To poznanie mówiące, że osiągnie siłę w celu spełnienia wszystkiego, co swemu Bogu obiecał. A owo spełnienie musi potem wynieść ducha do Królestwa Bożego, do Królestwa wiecznej radości i Światła! W ten sposób staje się »Ojcze nasz«, jeśli go naprawdę przeżyjecie, oparciem i pomocą podczas wzlotu do Królestwa ducha!

Nie wolno człowiekowi nigdy zapominać o tym, że powinien podczas modlitwy właściwie tylko nabrać siły, by mógł sam zrealizować to, o co prosi! Tak powinien się modlić! I taką jest też modlitwa, którą dałem Ja Syn Boży wam uczniom i apostołom oraz tym wszystkim, którzy Mojego Ojca, a waszego Pana i Boga umiłowali sobie najmocniej!!

jezuschrystus1

»OJCZE NASZ« modlitwę zmów i ducha otwórz na prawa WOLI BOŻEJ W KRÓLESTWIE BOŻYM.

Ducha ożywi otwarcie na właściwą drogę do Światła I niech się spełnia WOLA MOJA!

Jezus Chrystus

 

 

»OJCZE NASZ«

OJCZE NASZ, KTÓRY JESTEŚ W NIEBIE!

IMIĘ TWOJE ŚWIĘTE!

NIECH SIĘ SPEŁNIA KRÓLESTWO TWOJE!

JEST WOLA TWOJA, JAKO W NIEBIE, TAK I NA ZIEMI!

CHLEBA NASZEGO POWSZEDNIEGO, PROSZĘ PANIE, DAJ NAM DZISIAJ!

I ODPUŚĆ NAM NASZE WINY, JAK I MY ODPUSZCZAMY NASZYM WINOWAJCOM!

I NIE POZWÓL NAM PODĄŻAĆ BŁĘDNYMI DROGAMI,

ALE ZBAW NAS OD ZŁEGO!

BO TWOJE PANIE JEST KRÓLESTWO, POTĘGA I CHWAŁA NA WIEKI!

 

 

»OJCZE NASZ«

 

Powierzam Tobie, Panie prawa ojcowskie nade mną i chcę poddać się im z pokorą dziecka. Tak uznaję Panie równocześnie Twoją wszechogarniającą mądrość wszędzie tam, gdzie przejawi się Twoje ustanowienie. Proszę, abyś Panie postępował ze mną tak, jak ojciec ze swymi dziećmi! Jestem Panie, abym Ciebie słyszał i był Tobie posłuszny jako dziecko!

My ludzie, chcemy dziś pracować na ziemi tak, aby Królestwo Tysiącletnie rozbudować całkowicie! Tak chcemy żyć tylko według Konstytucji ze Światła, aby dotrzymać naszych obowiązków i żyć według Bożych praw. Wszystko ma wyglądać tutaj tak, jak nakaże nam z Twej Woli Syn Boży, Jezus Chrystus. By w Królestwie Tysiącletnim wszystko było odbiciem wyższych poziomów duchowych, gdzie żyją dojrzałe, pozbawione jakiejkolwiek winy i obciążenia ludzkie duchy, których życie jest służbą Woli Bożej, gdyż tylko w jej bezwarunkowym spełnianiu i w niej tkwiącej doskonałości powstaje dobro. Tak zapewniamy, że chcemy być takimi, aby na ziemi rozbudowywało się Królestwo Tysiącletnie przy naszym duchów udziale, tak niech się wypełnia Wola Boża!

Gdy spełniłem wszystko i stałem się takim, jak obiecałem, proszę, aby spoczęło Twoje błogosławieństwo na moim ziemskim działaniu tak, abym podczas pracy na gęstomaterialnej ziemi miał zawsze czas żyć według Twojej Panie Woli!

Dodaj komentarz

PRZYKAZANIE DZIESIĄTE; NIE POŻĄDAJ DOMU BLIŹNIEGO SWEGO, ZAGRODY, BYDŁA I NICZEGO, CO JEGO JEST!

PRZYKAZANIE DZIESIĄTE; NIE POŻĄDAJ DOMU BLIŹNIEGO SWEGO, ZAGRODY, BYDŁA I NICZEGO, CO JEGO JEST!PRZYKAZANIE DZIESIĄTE

NIE POŻĄDAJ DOMU BLIŹNIEGO SWEGO, ZAGRODY, BYDŁA I NICZEGO, CO JEGO JEST!

64.

Kto stara się osiągnąć zarobek poprzez uczciwą pracę i uczciwy handel, ten podczas wielkiego rozrachunku może w spokoju czekać, aż przyjdzie kolej na wywołanie owego Przykazania; ono przejdzie obok wcale w niego nie trafiając. Dotrzymywanie wszystkich Przykazań jest przecież takie łatwe. A jednak… spójrzcie tylko we właściwy sposób na wszystkich ziemskich ludzi, a wkrótce osiągniecie poznanie mówiące wam, że nawet to Przykazanie, które jest dla człowieka właściwie całkiem oczywiste, nie jest dotrzymywane, albo dotrzymuje się go tylko w rzadkich wypadkach, a wtedy i tak bez radości oraz z wielkimi problemami.

Wszystkich ziemskich ludzi, czy to białych, żółtych, brązowych, czarnych lub czerwonych, ogarnia, jak niezaspokojona żądza, zawiść wymierzona w bliźniego za posiadanie tego, czego oni sami nie mają. By jeszcze lepiej to wyrazić – zazdroszczą jemu wszystkiego! W owej zawiści jest już także zawarta zakazana chciwość! Właśnie to staje się przyczyną tego, że Przykazanie zostaje naruszone i powoduje wiele zła doprowadzającego człowieka do szybkiego upadku, z którego już często nigdy się nie podźwignie.

Przeciętny ziemski człowiek, o dziwo, rzadko kiedy docenia to, co ma, lecz zawsze ceni tylko to, czego jeszcze nie posiada. Ciemności skrzętnie rozsiewały chciwość, a duchy ludzkie, niestety, zbyt chętnie przyczyniły się do tego, aby zatroszczyć się o możliwie najbardziej żyzną glebę dla owego smutnego siewu.

I tak z biegiem czasu dla większości ziemskich ludzi podstawę wszelkiej działalności i wszelkiego mozołu stała się chciwa tęsknota do majątku innych. Ta rozpoczyna się od prostego życzenia, następnie przechodzi w stadium cwaniactwa oraz umiejętnego nakłaniania, osiąga stopień bezgranicznej zawiści ciągle niezadowolonych, aż w końcu zamienia się w ślepą nienawiść.

Jakakolwiek droga prowadząca do ukojenia właśnie owej chciwości była tolerowana, dopóki nie wchodziła zbytnio w konflikt ze świeckim prawem. Podczas narastającej żądzy zysku nie dbano o Przykazanie Boże! Każdy, kto nie był pociągany przez świecki sąd do odpowiedzialności, był uważany za człowieka bez skazy. Uniknięciem tego nie było jednak zbyt wielkim problemem, ponieważ jeżeli zaszła taka potrzeba, postępował z największą ostrożnością i z najprzenikliwszym sprytem rozumu, zwłaszcza jeśli zamiarem było bezwzględne szkodzenie swym bliźnim i łatwe uzyskanie jakiejś wygody.

Nie wziął pod uwagę, że akurat to kosztuje go o wiele więcej, niż może jemu przynieść uzyskanie wszystkich świeckich majątków! Tak zwana roztropność stała się atutem! Lecz roztropność według dzisiejszych pojęć sama w sobie nie jest niczym innym, jak tylko rozkwitem podstępnej przebiegłości lub jej stopniowaniem. Zastanawiający jednak jest fakt, że człowiekowi przebiegłemu nikt nie ufa, a człowiek roztropny spotyka się z poważaniem! Ten konflikt poglądów spowodowany jest ogólnym podejściem do sprawy.

Człowiek przebiegły jest partaczem, jeżeli chodzi o zręczność, z jaką zaspokaja swoją chciwość, podczas kiedy rozumowo roztropni ludzie stali się pod tym względem mistrzami. Partacz nie potrafi swojego dążenia wyrazić w przymilny sposób i spotyka go za to litościwa pogarda. Kto jednak potrafi tak postępować, ten budzi w duchach mających te same skłonności najbardziej zawistny podziw!

Także w tym zawarta jest zawiść, ponieważ na glebie dzisiejszej ludzkości nie może  istnieć bez zawiści nawet podziw dla tego samego gatunku. Owych mocnych tendencji do licznych działań z niskich pobudek ludzie nie znają i wcale już nie wiedzą, że zawiść obecnie panuje nad wszelkim ich myśleniem i poczynaniem oraz kieruje różnymi ich formami! Tkwi w poszczególnych ziemskich ludziach, w całych narodach, kieruje państwami, płodzi wojny i dotyczy to zarówno partii, jak również wiecznych sporów we wszystkich wypadkach, gdzie choćby dwoje ludzi musi się o czymś naradzić!

Gdzież posłuszeństwo względem Dziesiątego Przykazania – ostrzegawczo powinno się zawołać w stronę wszystkich państw! Każde z państw na tej ziemi dąży z najbezwzględniejszą chciwością do zagarnięcia majątku państwa innego! Nie zatrzyma się przy tym nawet przed mordowaniem jednostek, przed mordami masowymi ani przed zniewalaniem całych narodów, byleby tylko stać się potęgą. Kwieciste mowy o instynkcie samozachowawczym, o własnym bezpieczeństwie i obronie są tylko wymówkami, ponieważ państwa same wyraźnie czują potrzebę powiedzenia czegoś, aby przynajmniej trochę osłabić i usprawiedliwić niesamowite, zbrodnicze przekraczanie Bożych Przykazań!

Lecz takie poczynania niczego im nie dają, ponieważ dłuto, które ryje w księdze światowych procesów notkę o nie zwracaniu uwagi na Boże prawa, jest nieubłagane. Włókna karmiczne, które przy tym dołączają do każdej jednostki, są mocne i nierozerwalne, tak więc nawet najmniejszy przejaw jej myślenia i postępowania nie może się zgubić bez odczynienia!

Kto ma we wszystkie owe włókna wgląd, ten widzi, jak straszliwy sąd został tym obecnie wywołany! Chaos i zawalenie się wszystkiego, co zostało do tej pory zbudowane, to tylko pierwsze lekkie skutki owego najhaniebniejszego gwałcenia Dziesiątego Bożego Przykazania! Nikt nie może dać wam łaski, kiedy skutki zaczną w was trafiać coraz częściej i z całej siły. Na nic innego nie zasłużyliście. W ten sposób nadeszło tylko to, co sami sobie wymusiliście!

Całkowicie wyrwijcie nieczystą chciwość ze swojego ducha! Weźcie pod wagę, że także państwo składa się tylko z jednostek! Poniechajcie wszelką zawiść i nienawiść względem tych, którzy według waszych poglądów posiadają o wiele więcej niż wy! Nie dzieje się tak bez powodu! To, że nie potraficie tego powodu poznać, zawiniliście tylko wy sami, ponieważ dobrowolnie wymusiliście niezmierne i przez Boga niechciane zawężenie swych możliwości pojmowania, a to, w wyniku waszego nieszczęsnego kłaniania się rozumowi, musi się przejawić!

Kogo nie zadowoli pozycja, jaką zajmie w nowym Królestwie Bożym tu na ziemi, pozycja, która została jemu przysądzona w wyniku jego własnych, przez niego utworzonych karmicznych włókien, ten także nie zasługuje na to, aby w nim żyć! Nie zasługuje, aby otrzymać okazję do względnie łatwego pozbawienia się ciężaru starych win oraz równocześnie jeszcze dodatkowo do tego, aby duchowo dojrzeć i w ten sposób odnaleźć drogę wzwyż, drogę do ojczyzny wszystkich wolnych duchów, czyli tam, gdzie panuje tylko światło i radość!

Obecnie w Królestwie Tysiącletnim każdy niezadowolony zostaje bezwzględnie usunięty, jak niepotrzebny element zakłócający wytęskniony pokój, jak to, co przeszkadza zdrowemu wzlotowi! Jeżeli jednak znajduje się w nim jeszcze dobre sedno, pewnie gwarantujące jego szybki zwrot, to osiągnie poznanie bezwarunkowej słuszności mądrej Woli Bożej. Słuszności także w odniesieniu do niego samego, który aż do tej pory prowadzony przez krótkowzroczność swego ducha oraz przez swoją głupotę nie potrafi zauważyć, że łóżko, na którym obecnie na ziemi leży, posłał sobie sam, że było to niezbędnym skutkiem całego jego dotychczasowego bytu, zagarniającego więcej pozagrobowych i ziemskich żywotów. Nie chodzi więc o ślepy i samowolny przypadek!

Przy tym nareszcie pozna, że potrzeba jemu tego oraz tylko i wyłącznie tego, co przeżywa oraz tego gdzie się znajduje, wliczając w to stosunki w jakich się narodził wraz z wszystkim, co się z nimi łączy!

Jeżeli pilnie pracuje nad sobą, to będzie podążać wzwyż nie tylko duchowo, lecz także świecko. Jeśli jednak krnąbrnie chce wymusić inną drogę, bezwzględnie i na szkodę swym bliźnim, nie może z tego mieć nigdy rzeczywistej korzyści.

Ciężką walkę przyjdzie stoczyć ludzkim duchom, zanim potrafią odrzucić nawyk naruszania Dziesiątego Przykazania Bożego. To znaczy, zanim zmienią się tak, aby nareszcie żyli naprawdę według niego także swoją myślą, mową i uczynkiem! Lecz na wszystkich, którzy tego nie potrafią, czeka tu na ziemi oraz na tamtym świecie cierpienie i zniszczenie!

Dodaj komentarz

PRZYKAZANIE DZIEWIĄTE; NIE POŻĄDAJ NIEWIASTY BLIŹNIEGO SWEGO!

Przykazanie DziewiątePRZYKAZANIE DZIEWIĄTE

NIE POŻĄDAJ NIEWIASTY BLIŹNIEGO SWEGO!

63.

To Przykazanie wymierzone jest ostro i jasno przeciw cielesnym, zwierzęcym popędom, którym ziemski człowiek… niestety… pozwala zbyt często zakipieć, jeżeli tylko nadarzy się taka okazja!

W ten sposób natknęliście się równocześnie na główny problem, stanowiący dla ludzi największą pułapkę, w którą prawie wszyscy wpadają, kiedy wejdą z nią w kontakt. Tą pułapką jest okazja!

Popęd może zostać obudzony i kierowany tylko i wyłącznie myślami! Człowiek może bardzo łatwo zaobserwować sam na sobie, że popęd nie obudzi się, nie może się obudzić, jeżeli brak odpowiednich myśli! Jest od nich całkiem zależny! Bez wyjątku!

Nie mówcie, że także dotyk może obudzić popęd, ponieważ tak nie jest. To tylko złudzenie. Dotyk obudzi tylko myśl, a ta z kolei popęd! By zaś zostały takie myśli obudzone, musi nastąpić odpowiednia okazja, a ta jest najmocniejszą podnietą, której ludzie muszą się obawiać!

Dlatego dla wszystkich ludzi obojga płci najskuteczniejszą obronę i największą ochronę stanowi unikanie takiej okazji! To jest kotwicą niosącą ratunek z obecnych kłopotów i to dopóty, dopóki wszyscy ludzie niebędący w swych wnętrzach tak mocni, aby potrafili utrzymać ognisko swych myśli czyste, to zaś musi być sprawą całkiem oczywistą. Przekroczenie tego Przykazania będzie potem na pewno absolutnie wykluczone.

Zanim to jednak nastąpi, nad ludzkością przetoczy się jeszcze wiele oczyszczających burz. Lecz ta kotwica wytrzyma, jeżeli każdy człowiek będzie mocno się wysilał, aby nigdy nie dopuścić do uwodzącego »sam na sam« obu płci!

Niech każdy wszczepi to sobie w pamięć płomiennym pismem, albowiem od skutków przekroczenia tego Przykazania niełatwo wyzwolić swojego ducha, ponieważ trzeba przy tym brać pod uwagę także tego drugiego. A równoczesny wzlot możliwy jest bardzo rzadko.

»Nie pożądaj niewiasty bliźniego swego!« Tu mowa nie tylko o żonie, lecz o płci żeńskiej jako takiej! A więc także o córce! A ponieważ wyraźnie powiedziano: »Nie pożądaj!«, to bierze się pod uwagę tylko popęd cielesny, a nie uczciwe ubieganie się o względy kobiety!

Tak jasne słowa wykluczają pomyłkę. Chodzi tutaj o surowe Boże prawo wymierzone tak przeciw uwodzeniu lub gwałceniu, jak przeciw plamieniu myślami ukrywanego pożądania! Już owe pożądliwe myśli, będące początkiem wypełniania złego czynu, są przekroczeniem Przykazania, którego skutkiem jest karmiczna kara, a tą trzeba bezwarunkowo w jakiś sposób odczynić, zanim duch może zostać od niej wyzwolony.

Często ów proces, który człowiek mylnie traktuje jak drobnostkę, jest wręcz decydującym dla gatunku jego przyszłego wcielenia na ziemię lub dla jego przyszłego losu w tym ziemskim życiu. Dlatego nie lekceważcie mocy myśli, z którymi również naturalnie wiąże się w takim samym stopniu odpowiedzialność! Jesteście odpowiedzialni także za najmniejsze, brane na lekką wagę myślenie, ponieważ również takie myślenie powoduje w subtelnomaterialnym świecie szkodę. W tym świecie, który was przyjmie po tym ziemskim życiu.

Jeżeli jednak wasza żądza zakulminuje uwiedzeniem, a więc gęstomaterialny czynem, a wy nie jesteście zdolni tego tutaj na ziemi naprawić na ciele i duchu, to obawiajcie się odpłaty!

Czy już do uwiedzenia doszło w najbardziej przymilny sposób, czy też pod presją, chociaż w końcu zgoda kobiety została wyrażona, działania zwrotnego w ten sposób okłamać się nie da. Ono zaczęło działać już w momencie powstania żądzy i wszelki spryt, wszelkie cwaniactwo powoduje zaostrzenie sprawy! Nawet końcowe przyzwolenie go nie zlikwiduje!

Przeto strzeżcie się i unikajcie każdej okazji! Nie pozwalajcie sobie pod tym względem na jakąkolwiek beztroskę! Przede wszystkim utrzymujcie ognisko swoich myśli czyste! Wtedy nigdy nie naruszycie tego Przykazania!

Nie jest także usprawiedliwieniem, jeżeli ziemski człowiek sam przed sobą udaje, że istniała okazja do zawarcia małżeństwa! To byłoby wprost kłamstwo najgrubszego ziarna!

Małżeństwo bez miłości ducha jest przed Bogiem nieważne. A miłość ducha pozostaje najlepszą ochroną przed naruszeniem tego Przykazania, ponieważ prawdziwie kochający chce dla kochanego partnera tylko tego, co najlepsze. Dlatego nigdy nie może mieć nieczystych życzeń lub żądań, bo w te owo Przykazanie mierzy przede wszystkim!

Dodaj komentarz

PRZYKAZANIE ÓSME; NIE MÓW FAŁSZYWEGO ŚWIADECTWA PRZECIW BLIŹNIEMU SWEMU!

PRZYKAZANIE DZIEWIĄTE; NIE POŻĄDAJ NIEWIASTY BLIŹNIEGO SWEGO!PRZYKAZANIE ÓSME

NIE MÓW FAŁSZYWEGO ŚWIADECTWA PRZECIW BLIŹNIEMU SWEMU!

62.

Jeżeli napadniesz któregoś ze swych bliźnich i zbijesz go tak, że odniesie rany, a w dodatku może go nawet obrabujesz, to wiesz, że go skrzywdziłeś i że podlegasz karze według prawa świeckiego.

Przy tym nawet nie pomyślisz o tym, że w ten sposób równocześnie zaplątałeś się we włókna działania zwrotnego, które nie podlega żadnej samowoli, lecz w sprawiedliwy sposób rozwiązuje się aż po najdrobniejsze drgania ducha, o które wcale nie dbasz i dla których brak tobie całkowicie odczucia!

Owo działanie zwrotne nie ma jednak zupełnie nic wspólnego z karą świecką. Ono działa samo w sobie całkiem niezależnie i cicho, lecz dla ludzkiego ducha tak bezkompromisowo, że ten w całym stworzeniu nie odnajdzie żadnego miejsca, które mogłoby go ochronić i ukryć.

Kiedy słyszycie o jakimś brutalnym czynie, o napadzie i gwałtownym uszkodzeniu ciała, to jesteście oburzeni. Jeżeli w ten sposób są poszkodowani ludzie wam bliscy, to jesteście wystraszeni i ogarnięci przerażeniem! Przy tym jednak prawie wcale was nie poruszy, jeżeli ktoś sprytnie dobranymi złośliwymi słowami stawia nieobecnego człowieka w złym świetle lub też czyni tak często tylko bardzo wymownymi gestami, które oznaczają więcej, niż można wyrazić w słowach.

Zapamiętajcie jednak: atak gęstomaterialny można o wiele łatwiej naprawić, niż atak na ducha, który ucierpi w wyniku podkopania dobrej opinii.

Dlatego wszystkich, którzy podstępnie szargają opinię innych, omijajcie tak samo, jak gęstomaterialnych morderców!

Ich wina jest bowiem taka sama, jak wina morderców, a bardzo często jeszcze gorsza! Im mniej współczują duchom, przeciwko którym snują intrygi, tym słabiej zostanie im w zaświatach podana dłoń, kiedy będą o nią rozpaczliwie prosić. W ich wnętrzach panuje chłodne i bezlitosne dążenie do tego, aby lekceważyć i poniżać innych, często nawet obcych dla nich ludzi. Dlatego doścignie ich ze stokrotną siłą chłód i brak litości w miejscu, które na nich czeka, kiedy zostaną raz zmuszeni do opuszczenia swojego ziemskiego ciała!

Na tamtym świecie zostaną wyklęci, otoczeni głęboką pogardą, nawet głębszą, niż ta, która otacza bandytów i złodziei. Ten gatunek ludzi posiada bez wyjątku wspólny potępienia główny rys podstępności poczynając na plotkarce, a kończąc na owych zepsutych tworach niebrzydzących się przysięgać z własnej inicjatywy przeciw swojemu bliźniemu, któremu miałyby z wielu przyczyn dziękować!

Postępujcie z nimi, jak z jadowitym robactwem, ponieważ nie zasłużyli na nic innego.

Ponieważ wszystkim ziemskim ludziom zupełnie brak wspólnego, wzniosłego celu, jakim jest dotarcie do Królestwa Bożego, to kiedy spotkają się dwaj lub trzej, nie mają sobie nic do powiedzenia. Dlatego ich ulubionym zwyczajem staje się zabawa polegająca na obmawianiu innych i nie są już nawet zdolni widzieć, jak nędznie postępują, ponieważ w wyniku tego nieustannego poczynania owa zdolność zrozumienia tego całkiem zanikła.

Niech siedzą później na tamtym świecie razem i gadają na swój ulubiony temat, aż dla nich upłynie czas dany dla ostatniej możliwości wzlotu, który im może mógł jeszcze przynieść ratunek. Lecz postępując w ten sposób zostaną wciągnięci w wieczny rozkład, do którego dotrą wszystkie gęstomaterialne oraz subtelnomaterialnie gatunki materii, aby zostały oczyszczone od wszelkiego jadu wniesionego w nie przez ludzkie duchy niegodne tego, by zostało im zachowane imię.

Dodaj komentarz

PRZYKAZANIE SIÓDME; NIE KRADNIJ!

Przykazanie SiódmePRZYKAZANIE SIÓDME

NIE KRADNIJ!

61.

Złodziej jest uważany za jednego z najbardziej godnych pogardy tworów. Złodziejem jest każdy, kto drugiemu zabiera bez jego zezwolenia coś z jego majątku!

Już w tym jest wytłumaczenie. Żeby więc zostało Przykazanie we właściwy sposób dotrzymywane, nie powinien człowiek czynić nic innego, tylko zawsze jasno rozróżniać, co do kogo należy! To nie takie trudne, powie sobie każdy od razu. I tym samym sprawa została dla niego zamknięta.

Zapewne, nie jest to trudne. Tak samo, jak w zasadzie nietrudno przestrzegać wszystkich Dziesięciu Przykazań, jeżeli tylko człowiek naprawdę chce! Zawsze jednak przy tym pozostaje warunkiem fakt bezwarunkowego ich poznania. I właśnie tego licznym brakuje.

Czy rozważałeś kiedy odpowiednio, co właściwie z punktu widzenia dotrzymywania tego Przykazania jest majątkiem drugiego, z którego nie wolno tobie niczego jemu zabierać?

To jego pieniądze, biżuteria, ubrania, a także nieruchomości, gospodarstwo z bydłem oraz wszystko, co do majątku należy. Lecz Przykazanie nie ustanawia, że dotyczy ono tylko gęstomaterialnych spraw świeckich! Istnieją przecież wartości, które są o wiele bardziej cenne!

Własnością człowieka jest także jego reputacja, publiczne poważanie, jego myśli, jego niezależność oraz zaufanie, którym darzą go inni, jeśli nie wszyscy, to przynajmniej niektórzy!

Kiedy dotarliśmy już tak daleko, to w wielu wypadkach duchowa pycha przejawiana względem tego Przykazania nagle zaczyna opadać.

Zapytaj później sam siebie: Czy ani razu, nawet w dobrej wierze, nie próbowałeś wstrząsnąć zaufaniem, którym jakiegoś człowieka darzyli inni lub wręcz owo zaufanie podkopać nawoływaniem do ostrożności? W ten sposób jednoznacznie okradłeś tego, kogo owym zaufaniem obdarzono! Przecież jemu go zabrałeś! Lub przynajmniej próbowałeś to uczynić.

Swego bliźniego okradłeś nawet wtedy, gdy wiedząc coś o jego stosunkach podałeś to dalej bez jego zezwolenia. W oparciu o to wszystko możesz poznać, jak ciężko zaplątani w włókna win są wszyscy ci ziemscy ludzie, którzy starają się w oparciu o owe sprawy prosperować, handlują nimi lub tym się trudnią.

Samowolna plątanina wraz z wynikającymi z niej zjawiskami wywołanymi powyższymi praktykami, które są nieustannym naruszaniem Bożego prawa, wytwarza wokół owych ludzi straszliwą sieć, z której już nigdy się nie wyzwolą, ponieważ są o wiele mocniej obciążeni niż bandyci i złodzieje dóbr gęstomaterialnych. Wszyscy ci, którzy uprawiających ów grzeszny proceder popierają i pomagają im, ponoszą winę.

Każdy człowiek bezpośredni i postępujący z honorem, obojętnie czy jest osobą prywatną, czy przedsiębiorcą, ma prawo i obowiązek do każdego, kto zwróci się do niego z jakimkolwiek życzeniem lub żądaniem, wymagać informacji wprost, a jeśli to niezbędne, może nawet żądać dokumentów, w oparciu o które później może zadecydować, do jakiego stopnia jego prośby spełni. Wszystko, co dzieje się poza tym, godne jest potępienia!

Dotrzymywanie tego Przykazania powoduje równocześnie to, że coraz bardziej budzi się uczucie i dochodzi do pielęgnowania i wyzwalania jego zdolności. Człowiek nauczy się w ten sposób poznawać ludzi, a tego pozbawiło go tylko jego własne wygodnictwo. Starci powoli to, co martwe i mechaniczne, stając się znowu żywym człowiekiem. Powstaną w ten sposób prawdziwe osobowości, zaś dzisiejszy wyhodowany członek stada musi zniknąć.

Starajcie się o tym myśleć i dbajcie, byście jeszcze na koniec nie odnaleźli na stronicach swej księgi długów licznych przekroczeń właśnie tego Przykazania!

Dodaj komentarz