ASTROLOGIA
71.
Bywa nazywana królewską sztuką i nie bez racji. Nie dlatego bynajmniej, że jest królową wszystkich sztuk, a już na pewno nie korzystają z niej tylko ziemscy królowie, ale człowiek, który potrafiłby rzeczywiście odpowiednio do niej podchodzić, mógłby w duchowości zajmować stanowiska królewskie. Stałby się w ten sposób tym, w którego rękach spoczywa to, co się dzieje oraz do czego dojść nie może.
Nie ma jednak ani jednego ziemskiego człowieka, któremu owe zdolności zostałyby ofiarowane. Dlatego wszelkie wysiłki podejmowane w tej dziedzinie muszą pozostać tylko żałosnymi i niepewnymi eksperymentami, chociaż przeprowadzane są skrupulatnie i pieczołowicie. Jeśli natomiast eksperymentom tym towarzyszy zamiast najwyższej powagi zarozumialstwo i chorobliwa fantazja, to stają się one bluźnierstwem.
Same obliczenia opierające się na ruchu gwiazd mogą pomóc tylko nieznacznie. Do promieniowania gwiazd należy przecież także współdziałające z nim promieniowanie danego miejsca na ziemi, w którym człowiek żyje oraz niewątpliwie także wszelkie działanie żywej subtelnomaterialności. To na przykład świat form myśli, następnie karma, nurty ciemności i Światła w materii i jeszcze wiele innych spraw. Który człowiek może się szczycić tym, że posiada dokładny i jasny wgląd tak samo w najgłębsze głębiny jak i najwyższe wyżyny materii?
Promieniowanie gwiazd wytwarza tylko drogi i kanały, którymi mogą w pobliże ludzkiego ducha przenikać bardziej skoncentrowane przejawy wszystkiego, co w subtelnomaterialności jest żywe, aby miało to na ducha wpływ. Można to sobie również wyobrazić w ten sposób: gwiazdy wysyłają sygnały okresom, w których mogą bezpośrednio płynąć do człowieka skoncentrowane powracające działania uczynków zwrotnych i innych nurtów, które prowadzone są przez promieniowanie gwiazd. Do nieprzyjaznego lub wręcz wrogiego promieniowania gwiezdnego dołączają się nieprzyjazne lub złe nurty unoszące się dla danego człowieka w świecie subtelnomaterialnym. Do promieniowań przychylnych dołączają się zaś w wyniku jednorodności nurty dobre.
Dlatego same obliczenia nie są znów aż tak całkiem bezwartościowe. Muszą one dlatego być bezwarunkowo oparte na założeniu, że w czasie niesprzyjającego promieniowania dosięgnie człowieka także powracające niesprzyjające jemu działanie zwrotne. I na odwrót – sprzyjającemu promieniowaniu gwiazd towarzyszy działanie zwrotne sprzyjające. W inny sposób promieniowanie nie może się przejawić. Promieniowania gwiazd same w sobie nie są wszak żadnym pozbawionym mocy przywidzeniem, dopóki nie mają kontaktu z innymi siłami. Posiadają także samoczynne skutki, tworzą swego rodzaju tamę.
Jeżeli w świecie subtelnomaterialnym wchodzą w rachubę dla danego człowieka tylko złe skutki zwrotne, to ich czynność i wpływ na człowieka w dniach lub godzinach korzystnego promieniowania jest w wyniku gatunku tego promieniowania jakby odcięte, stłumione, zepchnięte na dalszy plan lub przynajmniej mocno ograniczone. Mechanizm ten działa naturalnie także w sytuacji odwrotnej. Niesprzyjające promieniowania gwiazd mogą zatrzymać sprzyjające skutki na tak długo, jak długo trwa działanie wrogich promieni, chociaż do człowieka akurat powraca dobre działanie zwrotne i właśnie działa.
Jeżeli więc kanały gwiezdnego promieniowania pozostają puste dlatego, że nie ma jednorodnych z nimi skutków karmicznych, spełniają przynajmniej rolę tymczasowej tamy przeciwko zwrotnym skutkom innego gatunku, jeśli oczywiście takie działają, a więc w jakimś stopniu kanały te przejawiają się zawsze. Dobre promieniowanie gwiazd nie musi przynosić jednak ze sobą zawsze czegoś dobrego, tak samo jak złe promieniowanie nie zawsze musi szkodzić, jeżeli dla danego człowieka nie jest to przygotowane.
Astrologowie nie mogą na to odpowiedzieć: »A więc mamy jednak rację!« Przecież ta ich racja jest w najróżniejszy sposób uwarunkowana i bardzo ograniczona. Nie daje im prawa do tak często przejawiającego się z ich strony zarozumialstwa i zachwalania własnej działalności, połączonej z czerpaniem korzyści materialnych. Puste kanały gwiezdnych promieni mogą wprawdzie być przyczyną przerwania danego działania, lecz niczego innego. Dobra i zła nie wytwarzają.
Trzeba jednak przyznać, że krótkotrwałe przerwanie niekorzystnych skutków działania zwrotnego jest właściwie w pewnym sensie także czymś dobrym. Udręczony człowiek może wtedy skorzystać z nadarzającej się okazji do odpoczynku, aby w ten sposób naczerpać siły potrzebnej jemu do znoszenia dalszego ciągu niekorzystnych skutków zwrotnych.
Oprócz tego właśnie niekorzystne promieniowania powinny pobudzić człowieka do większego wytężenia sił, które ducha obudzi, wzmocni i zawsze bardziej rozżarzy, jeżeli musi te przeszkody z wysiłkiem pokonywać.
Jeżeli nie zwracamy uwagi na chełpliwość i autoreklamę wielu astrologów, to ich obliczenia pomimo wszystko mogłyby przynosić pewną korzyść. Decydują o tym jednak jeszcze inne ważne okoliczności, w wyniku których na obliczeniach tych nie można polegać. Dlatego przynoszą ludziom w końcowym efekcie często więcej szkody niż pożytku.
W rachubę bowiem nie wchodzi tylko owych kilka ciał niebieskich, które biorą pod uwagę w dzisiejszych czasach astrologowie w swych obliczeniach. Bardzo ważna jest niezliczona liczba innych, przez astrologów nieznanych gwiazd, które działanie znanych gwiazd osłabiają lub wzmacniają, przecinają i odsuwają, tak więc końcowy wynik obliczeń może być niekiedy zupełnie różny od tego, do którego zdolny jest dotrzeć dziś chociażby najlepszy nawet astrolog.
Wreszcie decydującą jest jeszcze jedna sprawa i to ta najważniejsza i najbardziej skomplikowana: duch każdego człowieka! Na zestawianie astrologicznych obliczeń powinien ważyć się tylko taki człowiek, który prócz innych spraw potrafi także dokładnie, do ostatniego szczegółu ocenić każdego poszczególnego ducha! Taki człowiek musi być zdolny rozróżniać wszystkie jego cechy, właściwości, powiązania jego karmy, jak również całość jego dążenia. Krótko mówiąc, całą jego rzeczywistą subtelnomaterialną dojrzałość lub niedojrzałość musi on widzieć w gamie najbardziej subtelnych odcieni.
Choćby promieniowanie gwiazd było dla człowieka jak najbardziej przychylne, to i tak nie spotka go nic światłego, a więc dobrego, jeżeli w wyniku stanu swego ducha jest otoczony ciemnością. I na odwrót, nawet najbardziej zły gwiezdny nurt nie jest zdolny człowieka, którego filozofia życia pozwala jemu znosić wokół siebie tylko wszystko to, co czyste i jasne, ograniczyć do tego stopnia, aby jemu poważnie zaszkodzić. Wszystko w końcu przyjmie korzystny obrót spraw.
Wszechmoc i mądrość Boga nie jest tak jednostronna, jak wyobrażają to sobie zwolennicy astrologii w swych obliczeniach. Bóg nie czyni losu swych ludzi, a więc ich szczęścia i cierpienia, zależnym tylko od promieniowania gwiazd.
Promienie te wprawdzie mocno współdziałają i to nie tylko w wypadku każdej jednostki, lecz także w wypadku procesów ogólnoświatowych, zawsze są jednak tylko aktywnym narzędziem, a ich udział w owych procesach nie dość, że zależy od wielu innych wpływów, lecz jest także zależny od tego, czy owe wpływy i skutki mogą się przejawić. Jeżeli nawet wielu astrologów sądzi, że w swojej pracy opierają się na intuicji czy wręcz natchnieniu lub inspiracji, to i tak nie są zdolni wpłynąć na wyniki swej pracy do tego stopnia, aby można było bardziej dowierzać ich obliczeniom.
Obliczenia są więc jednostronne, niezupełne i pełne niedociągnięć, krótko mówiąc: są niedoskonałe. Wprowadzają wśród ludzi niepokój. Niepokój wszak jest najbardziej niebezpiecznym wrogiem ducha, ponieważ narusza mur będący naturalną ochroną i otwiera w ten sposób drzwi akurat przed takim złem, które w innym wypadku nie miałoby do człowieka dostępu.
Wielu ludzi ogarnia niepokój, jeżeli dowiedzą się, że znajdują się pod wpływem niekorzystnego, złego promieniowania. Często także bywają zbyt ufni, a w wyniku tego nieostrożni, jeżeli są przekonani o działaniu na nich promieni akurat im sprzyjających. Opierając się na niedoskonałych obliczeniach biorą na swoje barki dodatkowy ciężar zbędnych trosk, zamiast mieć ciągle wolnego, radosnego ducha, zdolnego zmobilizować do obrony o wiele więcej sił niż mogą stłumić najbardziej mocne złe nurty.
Jeżeli już astrologowie nie mogą postępować inaczej, to mieliby spokojnie kontynuować swe prace i doskonalić się w nich, lecz tylko w cichości i tylko dla siebie samych. Tak zresztą postępują wszyscy ci pośród nich, którzy sprawy te traktują poważnie! Powinni zaoszczędzić ludziom kłopotów związanych z poważnym traktowaniem ich niedoskonałych obliczeń, ponieważ w ten sposób sieją tylko zamęt i zgubę. Owocem takiego postępowania może być tylko nadszarpnięta wiara człowieka w swoje własne możliwości i szkodliwe ograniczanie wolnych duchów, a tego trzeba się koniecznie wystrzegać.