ZIEMSKI MAJĄTEK

ZIEMSKI MAJĄTEK

74.

Bardzo często pojawia się pytanie, czy człowiek powinien wyrzec się ziemskiego majątku lub przestać się o niego troszczyć w wypadku dążenia do wartości duchowych.

Głoszenie takich zasad byłoby co najmniej niedorzeczne! Jeżeli mowa o tym, że nikomu nie wolno przywiązywać wagi do ziemskiego majątku, jeżeli dąży do królestwa niebieskiego, to nie oznacza to, że powinien ziemski majątek rozdać lub porzucić i żyć w nędzy. Człowiek może i powinien radośnie korzystać ze wszystkiego, co Bóg w stworzeniu jemu udostępnił.

To, że »nie wolno jemu lgnąć« do ziemskiego majątku, oznacza tylko, że człowiek nie powinien dopuścić do tego, aby najwyższym celem jego życia było gromadzenie ziemskiego majątku. Myśl ta nie powinna więc stać się jego obsesją.

Zajmowanie takiego stanowiska odciągałoby go w sposób oczywisty od celów wyższych. Nie interesowałby się nimi i nie miałby na nie czasu, ponieważ wszystkie włókna jego bytu zmierzałyby do jednego tylko celu: do gromadzenia majątku materialnego. To, czy chodziłoby przy tym o majątek jako taki, czy o radości życia z nim się wiążące, nie czyni żadnej różnicy, ponieważ wynik jest w zasadzie zawsze ten sam. Człowiek w ten sposób tylko wiąże się z ziemskim, a tracąc możliwość spoglądania w górę odcina się od możliwości wzlotu.

Ów fałszywy pogląd mówiący, że majątku świeckiego nie można połączyć z dążeniami do wzlotu duchowego, stał się w wypadku wielu ziemskich ludzi także przyczyną powstania niedorzecznego przekonania o niemożności pogodzenia żadnego kierunku duchowego z ziemskim majątkiem, jeśli praca nad duchem ma być traktowana poważnie. O dziwo, ziemska ludzkość nigdy nie uświadomiła sobie, jakie tym szkody sama sobie wyrządziła.

Ludzie ziemscy tym samym odbierają wartość najwyższym darom, do jakich w ogóle mają dostęp: darom duchowym. Ponieważ w wyniku zajmowania owego specyficznego stanowiska wszystkie duchowe dążenia skazane zostały, jak żebracy, na ofiary i datki, to stosunek do kierunków duchowych otrzymał niespostrzeżenie również taką samą etykietkę, jaka cechuje stosunek ludzi do żebraków. Dlatego wszelkie duchowe dążenia nie były traktowane z taką powagą, na jaką w rzeczywistości przede wszystkim zasługiwały.

To było także powodem tego, że wszelkie duchowe dążenia zawierały w sobie już od początku zarodek swej własnej śmierci, ponieważ będąc zależne od dobrej woli ludzi ziemskich nie mogły nigdy mocno stanąć na własnych nogach. Poważnie poszukującemu człowiekowi nie wolno więc nigdy gardzić świeckim majątkiem po prostu dlatego, aby mógł chronić i obronić przed ludzkością to, co dla niego jest najcenniejsze duchowość. Świeckiego majątku powinien w świecie gęstomaterialnym używać jak tarczy, aby mógł odpierać materialne materialnym.

Byłoby w tym przecież coś niezdrowego, gdyby troszczący się o wzlot duchowy pogardzali w czasach materializmu najmocniejszą bronią swych bezwzględnych przeciwników! Byłaby to lekkomyślność mogąca się bardzo mocno zemścić.

Dlatego wy, którzy naprawdę wierzycie, nie pogardzajcie majątkiem świeckim, ponieważ mógł on zostać utworzony także tylko Wolą Boga, którego chcecie przecież czcić! Nigdy nie pozwólcie jednak na to, aby poczucie posiadania świeckiego majątku ukołysało was do snu, lecz używajcie go w zdrowy sposób.

Tak samo trzeba podchodzić do owych szczególnych darów, jakimi są siły mogące leczyć różne choroby lub do innych podobnych zdolności. W swojej naiwności, którą właściwie można nazwać bezczelnością, ludzie ziemscy myślą sobie, że owe właściwości powinni mieć do dyspozycji za darmo, ponieważ ponoć zostały zesłane z duchowości także za darmo, aby z nich korzystać. Dochodzi wręcz do tego, że niektórzy oczekują przejawów specjalnej wdzięczności za to, że w momencie najwyższej potrzeby łaskawie skorzystali z takiej pomocy. Takim ludziom ziemskim nie powinno się pomagać, nawet gdyby była to jedyna rzecz, która mogłaby ich jeszcze uratować!

Obdarzeni takimi zdolnościami powinni najpierw sami nauczyć się bardziej doceniać wartości owego daru ofiarowanego im przez Boga, aby znowu nie rzucali pereł przed wieprze. Jeżeli mają naprawdę pomóc, to potrzebują w tym celu o wiele więcej cielesnej oraz subtelnomaterialnej siły i tak samo zresztą czasu, niż adwokat błyskotliwie broniący klienta lub lekarz odwiedzający swych chorych czy też malarz tworzący obraz. Nikomu nigdy nie wpadłoby do głowy, aby żądać bezpłatnej pomocy od prawnika, lekarza czy malarza. A przecież zdolność kojarzenia faktów, która potrzebna im jest do wykonywania ich zawodów, jest także tylko »Bożym darem« i niczym innym. Odrzućcie wreszcie swoje żebracze łachmany i pokażcie się w szacie, która wam się należy.

Dodaj komentarz

Musisz być Zalogowany aby dodać komentarz.